Powstrzymać Ebolę (no prawie)

Wirus Ebola / www.wikipedia.org

Raz w życiu naprawdę się bałem. Kiedy krótko po listowych atakach wąglikiem w Stanach Zjednoczonych czytałem po raz pierwszy „Biohazard” Kena Alibeka – albo dokładniej Kanjatana Alibekowa, byłego dyrektora w Biopreparacie, radzieckiej agencji zajmującej się produkcją i doskonaleniem broni biologicznej – byłem przerażony.

Wirus Ebola / http://www.wikipedia.org

Przerażony, że ktoś na serio zastanawiał się nad użyciem takich patogenów jak grypa, czarna ospa, a nawet gorzej – wąglik, czy wreszcie – i to już jest naprawdę mrożące krew w żyłach – wirusy Ebola i spokrewniony z nią Marburg, jako broni biologicznej.

Jeszcze bardziej przerażony, że ktoś nie tylko się nad tym na serio zastanawiał, ale też rzeczywiście prowadził badania naukowe w tym kierunku.

I wreszcie na koniec – byłem wręcz sparaliżowany strachem na myśl o tym, że mimo, że Związku Radzieckiego już nie ma, to gdzieś mogą jeszcze istnieć, w jakimś w dodatku przeciętnie zabezpieczonym laboratorium, zmagazynowane próbki tych patogenów. Bałem się, że ktoś może – niekoniecznie specjalnie, ale ze zwykłej głupoty, lekkomyślności, czy braku ostrożności – wypuścić te straszydła, te krwiożercze bestie na światło dzienne.

A jeśli pamiętacie kultowy film z Dustinem Hoffmanem, to macie jako takie wyobrażenie o tym, jak potworna jest śmierć wywołana takimi paskudztwami jak Ebola.

Oczywiście mój strach nie był do końca zasadny. Ale byłem młody, głupi i podatny na telewizyjną papkę. Zagrożenie ze strony nieroztropnie traktowanych próbek patogenów nie jest dzisiaj tak wielkie, jak mi się wydawało. Historia z wąglikiem znalazła swój finał w zeszłym roku. Życie na skutek zamachów straciły 3 osoby, ale biorąc pod uwagę skalą zagrożenia jaką ja sobie wyobrażałem, można powiedzieć, że w zasadzie skończyło się happy endem.

Jednak kilka faktów pozostaje niepodważalnych. Ebola – oraz pokrewny Marburg – są jednymi z najgroźniejszych, najbardziej przerażających wirusów jakie mogą zaatakować człowieka. Gorączka krwotoczna, którą powodują, jest chorobą o gwałtownym i bolesnym przebiegu. W najlepszym wypadku umiera się szybko z powodu  wykrwawienia. W najgorszym – zanim pacjent wykrwawi się z krwotoków zewnętrznych i wewnętrznych, będzie musiał cierpieć z powodu konwulsji, nudności, bóli brzucha, a nawet zaburzeń psychicznych… Śmiertelność jest katastrofalna i sięgać może nawet 90%. Większość ludzi umiera przed upływem 2 tygodni. Nie ma na tę chorobę skutecznego leku, poza leczeniem objawowym, które rzadko daje efekty. Nie istnieją też szczepionki antywirusowe na wirusy Ebola czy Marburg.

Nie powinno być więc zaskoczeniem, że mimo niebezpieczeństwa wielu ludzi zadaje sobie trud zbadania tych wirusów. Jednym z pytań, jakie nasuwa się przy tego typu badaniach, jest pytanie o to, jakie organizmy mogą być rezerwuarem patogenu. Innymi słowy – gdzie licho siedzi, kiedy nie wywołuje epidemii. A uwzględniając fakt, że od roku 1976, kiedy po raz pierwszy opisano Ebolę (czyli przez ostatnie 35 lat), miało miejsce mniej niż 10 epidemii wywołanych różnymi szczepami wirusa, słusznym wydaje się wniosek, że wirus siedzi gdzieś zachomikowany przez większość czasu. Tak też jest: przez większość czasu wirus był uśpiony – rezydował w jakimś organizmie, który jest na niego odporny, ale może służyć jako swojego rodzaju magazyn.

W 2007 roku w Ugandzie zanotowano kilka przypadków zachorowań u górników wywołanych wirusem Marburg. Mężczyźni zachorowali podczas prac w jaskini Kitaka – i w trakcie badania przyczyn tych zachorowań ustalono, że źródłem infekcji były nietoperze z gatunku rudawka nilowa (Rousettus aegyptiacus), których kolonia zamieszkiwała jaskinię. Grupa badaczy z Ameryki i Ugandy postanowiła wykorzystać tę sprzyjającą okoliczność do przeprowadzenia badań na wirusie oraz na nietoperzach.

Kolonia nietoperzy, którą badano, składała się z ponad 100000 osobników, z których około 5000 było zakażonych wirusem. Naukowcy zsekwencjonowali genom wirusów wyizolowanych od chorych oraz z nietoperzy. Stwierdzili, że różnice na poziomie genetycznym sięgają 21%. Mimo to wszystkie „wersje” wirusa sklasyfikowali jako wirusa Marburg.

Kolonia rudawki nilowej o tych rozmiarach może wyprodukować niemal drugie tyle potomstwa w ciągu roku. Uwzględniając ten fakt oraz to, że ten gatunek nietoperza jest bardzo powszechny w Afryce, naukowcy doszli do wniosku, że rudawka musi być głównym rezerwuarem wirusa na tym kontynencie.

Dalsze badania prowadzone na tych nietoperzach pozwolą na pewno lepiej zrozumieć zachowanie wirusa, sposób transmisji i dynamikę rozwoju choroby. Być może – chociaż nie wiem, czy tu już nie ponosi mnie zbytnio fantazja – badania zarażonych nietoperzy, które w końcu posiadają przeciwciała przeciwko temu wirusowi, być może pozwoliłyby na opracowanie szczepionki przeciwko temu wirusowi. I – ale tu już zupełnie puściłem wodze wyobraźni – pozwoli to też znaleźć podobne rozwiązanie (albo chociaż określić właściwy kierunek badań) dla wirusa Ebola, który jednak jest znacznie bardziej agresywny niż Marburg.

„Isolation of Genetically Diverse Marburg Viruses from Egyptian Fruit Bats”, Jonathan S. Towner, Brian R. Amman, Tara K. Sealy, Serena A. Reeder Carroll, James A. Comer, Alan Kemp, Robert Swanepoel, Christopher D. Paddock, Stephen Balinandi, Marina L. Khristova, Pierre B. H. Formenty, Cesar G. Albarino, David M. Miller, Zachary D. Reed, John T. Kayiwa, James N. Mills, Deborah L. Cannon, Patricia W. Greer, Emmanuel Byaruhanga, Eileen C. Farnon, Patrick Atimnedi, Samuel Okware, Edward Katongole-Mbidde, Robert Downing, Jordan W. Tappero, Sherif R. Zaki, Thomas G. Ksiazek, Stuart T. Nichol, Pierre E. Rollin, PLoS Pathog 5(7): e1000536; DOI: 10.1371/journal.ppat.1000536 (31 Jul 2009)

5 Comments

  1. Musiała chyba być już wtedy mocno niedziałająca, bo ja skończyłem z aktualizacjami na pierwszym albo drugim roku studiów. Teraz zaś już w ogóle nie istnieje. Trochę mi szkoda, ale w zamian się mogę tutaj powyżywać ;)

    Lubię

  2. A dziękuję. Ta dziwna różnorodność wynika z mojej ukrytej miłości do biologii. Trudno w to uwierzyć, ale kiedyś, w odległych czasach raczkującego internetu prowadziłem nawet stronę o wirusach.. No ale to było dawno i nieprawda ;)

    Lubię

  3. Chyba już wiem dlaczego tak lubię Twój blog…
    On po prostu zmusza mnie do przypominania sobie rzeczy, o których dawno zapomniałem albo przeszukiwania sieci pod kątem uzupełniania wiedzy z czasem bardzo dziwnych i dalekich tematów. Tak właśnie było w przypadku tego wpisu…

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s