Właściwa osoba, niewłaściwy powód…

O czym mowa? Otóż o jednej (z wielu zapewne i pewnie w przyszłości będę wracał do tematu) z nagród Nobla, przyznanej w roku 1949 Portugalczykowi Antonio Caetano de Abreu Freire Egas Monizowi – znanemu też w świecie medycyny po prostu jako Egas Moniz – w dziedzinie fizjologii i medycyny za jego wkład w rozwój lobotomii i jej zastosowanie w leczeniu psychoz.

Egas Moniz /www.wikipedia.org
Egas Moniz /www.wikipedia.org

Kariera Egasa Moniza była dość niezwykła. Studiował on medycynę w Portugalii, a następnie neurologię we Francji (to akurat niezwykłe nie jest), aby w wieku 29 lat zostać wybranym do portugalskiego parlamentu, w którym zasiadał przez kolejnych 14 lat! Na tym nie koniec, po swej przygodzie jako poseł, był Moniz jeszcze ministrem spraw zagranicznych Portugalii w roku 1918, a na koniec ambsadorem kraju w Madrycie. W międzyczasie jednak kontynuował swą przygodę z medycyną, aby w roku 1911 zostać profesorem neurologii na nowoutworzonym Uniwersytecie Lizbońskim.

Gdy w latach dwudziestych zakończył swą karierę polityczną, poświęcił się całkowicie pracy naukowej. Pod koniec lat 20. dokonał odkrycia, za które powinien był niewątpliwie dostać nagrodę Nobla – wynalazł mianowicie metodę angiografii, którą stosował do obrazowania mózgu. Angiografia to metoda pozwalająca na wizualizację naczyń krwionośnych. Pacjentowi podaje się niewielką ilość tzw. kontrastu – substacji, która widoczna jest na zdjęciach rentgenowskich. Najczęściej są to sole baru lub jodu. Stosuje się ją po dziś dzień, a ilość – i jakość – odkryć dokonanych dzięki stosowaniu jej do obrazowania naczyń jest ogromna.

Powinien więc Moniz, naprawdę powinien był dostać za to odkrycie nagrodę Nobla. Ale nie dostał. Komitet noblowski czekał ponad 20 lat, aby wreszcie przyznać mu nagrodę za odkrycie i rozwój techniki, która przysporzyła wielu ludziom wiele bólu i zgryzoty, a wątpliwym jest, czy kogokolwiek wyleczyła. Ta niesława lobotomii nie jest akurat winą samego tylko Moniza, ale nie zmienia to faktu, że nagrodzenie go szwedzkim wyróżnieniem za te właśnie badania jest co najmniej niesmaczne.

A zapytacie pewnie teraz dlaczego tak mnie to wzrusza?

Moniz wykonał pierwsze lobotomie przedczołowe w roku 1935. Była to operacja nieco karkołomna i wymagająca niezwyklej precyzji i dokładności – jak zresztą każda operacja neurochirurgiczna. W czaszce pacjenta Portugalczyk wiercił dziurę, przez którą następnie wstrzykiwał w okolice czołowych płatów mózgowych alkohol, który zabijał tkankę łączącą te płaty z międzymózgowiem. Metodę później zmodyfikował, zastępując alkohol zaprojektowanym przez siebie narzędziem chirurgicznym. Zabieg lobotmiczny ma dla pacjenta dość opłakane skutki. W płatach czołowych znajdują się bowiem ośrodki odpowiedzialne za powstawanie i kontrolę emocji, za kontrolę mowy (ośrodek Broki), za podejmowanie decyzji itd. Ponieważ jest to procedura nieodwracalna – szkód wyrządzonych w mózgu nie da się po tej operacji nijak naprawić – i niebywale szkodliwa, powinno się ją zarzucić od razu, po pierwszych testach. Nie uczyniono tego jednak. Nie uczynił tego Moniz, zbyt próżny i zbyt dumny.

Walter Freeman wykonuje lobotomię /www.scienceblogs.com/neurophilosophy
Walter Freeman wykonuje lobotomię /www.scienceblogs.com/neurophilosophy

Co gorsza, jego badaniami zainteresował się niejaki Walter Freeman, amerykański lekarz bez wykształcenia neurologicznego. Stał się on wielkim entuzjastą tego zabiegu i nie tylko lobbował za nim przez następne dekady, ale także wykonywał na przestrzeni całych Stanów. Uważał się przy tym za mistrza, i w związku z tym nie przywiązywał dużej uwagi do okoliczności zabiegu, jeśli tylko mógł się wykazać swoim kunsztem. Wersja lobotomii, którą stosował Freeman, nazywa się lobotomią transorbitalną i w skrócie polega na wbiciu kołka na ślepo w płat czołowy mózgu. Freeman czynił to wprowadzając narzędzie – a używał w tym celu czegokolwiek, co miał pod ręką, do maestrii jednak dochodząc z pomocą szpikulców do lodu (!!) – do mózgu poprzez oczodół, a następnie dźgając losowo. Wiele z jego operacji prowadzonych było w skandalicznych warunkach higienicznych, poza salą operacyjną, a należy przecież zaznaczyć, że w latach 40. znano już pojęcie zarazków; a także często bez obecności chirurga. Freeman w czasie swej niesławnej kariery wykonał blisko 3500 zabiegów. Jednym z najgłośniejszych jego „sukcesów” była lobotomia Rosemary Kennedy, siostry prezydenta Kennedy’ego, która cierpiała na zmiany nastrojów. Cóż, po tym zabiegu nie cierpiała już na żadne zmiany: jej mentalność została sprowadzona do poziomu kilkuletniego dziecka, a na skutek uszkodzenia ośrodka Broki utraciła zdolność mowy. I jest to historia bez happy-endu – Rosemary zmarła „dopiero” w 2005 roku po blisko 65 latach mentalnej wegetacji.

Freeman został ostatecznie powstrzymany – po śmierci jednego z pacjentów utracił licencję na wykonywanie zawodu. Zabiegi lobotomiczne wykonywane były w różnych krajach do wczesnych lat 70., kiedy to ostatecznie zarzucono ich stosowanie (jednak nieliczne przypadki zdarzały się jeszcze w latach 80.). W sumie wykonano ich około 70000, w tym 40000 w samych Stanach Zjednoczonych. Znamiennym jest, że Związek Radziecki zakazał stosowania tej procedury już w latach 50. uznając, że jest ona po prostu nieludzka!

I za to otrzymał Moniz nagrodę Nobla, którą nota bene próbowano mu odebrać, jednak komitet noblowski nie wyraził na to ostatecznie zgody, uznając najwyraźniej, że jest jak sam papież – nieomylny…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s