Molekuła Miesiąca – sushi z przytupem

W najbardziej szykownych, wyszukanych, eleganckich restauracjach Tokio, Osaki, Jokohamy, jako jeden z największych rarytasów podaje się sushi z pewnej szczególnej ryby: takifugu (lub z japońska po prostu fugu). Fugu jest nie tylko rarytasem, ale także symbolem stosowanym w sztuce japońskiej. Jednym słowem – jest to ryba-ikona.

Rozdymka tygrysia (Takifugu rubripes) - najbardziej ceniony przez smakoszy gatunek tej ryby /www.wikipedia.org

Inną szczególną cechą fugu jest przynależność do przezabawnej rodziny ryb rozdymkowatych. Ryby rozdymkowate, gdy wystraszone, jak nazwa wskazuje – nadymają się, pompując się wodą bądź powietrzem. W odróżnieniu od najeżkowatych jednak nie posiadają kolców, co teoretycznie czyni je bardziej podatnymi na ataki (mają jednak inne systemy obrony, o których za chwilę). Ponadto płetwy ich nie są zbyt dobrze rozwinięte – używają więc ich obficie do manewrowania, nie mogę jednak poruszać się zbyt szybko. Ich oczy w dodatku poruszają się niezależnie od siebie, przyprawiając zapewne wielu rybaków o ból głowy.

Jak więc bronią się przed zagrożeniami? Mogą co prawda ugryźć, gdy sprowokowane, ale wątpliwe, by zrobiło to wrażenie na większych drapieżnikach. Mają jednak w zanadrzu inną broń małych gatunków – są silnie toksyczne…

I tu dochodzimy do puenty tego wpisu o molekule miesiąca – jest nią tetrodotoksyna. Tetrodotoksyna jest niezwykle silną neurotoksyną produkowaną przez wszystkie ryby rozdymkowate – znajduje się (przede wszystkim) w ich wątrobie i jajnikach, skórze oraz jądrach. Nieco przekornie, niewielkie ilości trucizny mogą dawać bardzo przyjemne odczucia sensoryczne. Smakosze więc będą sięgać zwłaszcza po najbardziej trujące partie ryby, ryzykując – i mówię o tym bez przesady – życie dla zacnego obiadu…

Tetrodotoksyna /www.wikipedia.org

Tetrodotoksyna (znana też jako tetrodox, lub TTX) jest bardzo stabilnym związkiem. Wskutek tego nie ulega praktycznie żadnym przemianom po konsumpcji i bez większych problemów pokonuje barierę krew-mózg. W błonach komórek nerwowych łączy się z białkami kanałów sodowych. Szacuje się, że dawka śmiertelna (LD50) dla człowieka ważącego ok. 75 kg wynosi ok. 25 miligramów.

TTX nie występuje jednak tylko w tym rodzaju ryb – bardzo wiele innych organizmów z tej samej strefy klimatycznej wykorzysuje ją jako organizm obronny. I chociaż wyizolowana i opisana została dopiero w 1909 przez japońskiego naukowca Yoshizumi Taharę, to jej działanie było opisane już w dziennikach Jamesa Cooka ponad 125 lat wcześniej.

Sam przebieg zatrucia jest średnio przyjemny. Pierwsze objawy występują w ciągu pół godziny do kilku godzin od zjedzenia trucizny. Znany jest jednak przypadek śmierci w ciągu krótkich 17 minut od zjedzenia ryby (i musiało to być 17 najwspanialszych minut w życiu łasucha, a przynajmniej pierwszych kilka z nich…). Objawy zaczynają się od delikatnego mrowienia w języku, a następnie bóli głowy, brzucha, nudności. Drugi etap zatrucia to postępujący paraliż i wszystko co matka Natura razem z nim może zaoferować: utrata mowy, sinica, duszności, niewydolność oddechowa, niedociśnienie. Wraz z postępującym paraliżem zaczynają pojawiać się objawy zapaści umysłowej. Jednak równie często zdarza się, że ofiary zatrucie, pomimo całkowitego paraliżu ciała, pozostają w pełni świadome i przy zdrowych zmysłach aż do śmierci… Jeśli śmierć nie nastąpi w ciągu 24 godzin – a jest to śmierć, jakiej nie życzyłbym nawet najgorszemu wrogowi – to pacjenci z reguły zdrowieją całkowicie w ciągu kilku dni.

I pozostaje dla mnie tajemnicą niezgłębioną, dlaczego całkowicie legalny jest nie tylko połów, ale i serwowanie fugu w restauracji, w sytuacji, gdy ryba ta zawiera toksynę sto razy silniejszą od cyjanku!

Na koniec dodajmy, że w późnych latach 70. i wczesnych 80. podejrzewano, że to właśnie tetrodotoksyna może być podawana w czasie rytuałów voodoo – doprowadzając partycypantów do trwającego kilka dni stanu bliskiego śmierci i wywołując wrażenie, że w rzeczywistości są martwi, dając w ten sposób podstawy do mitów o zombie. Teoria ta nie jest obecnie akceptowana przez środowisko naukowe ze względu na nieścisłości w pracy Wade’a Davisa, który jako pierwszy opisał zastosowanie TTX w tych praktykach. Innym podejrzanym w sprawie jest hioscyjamina, o której może jednak kiedy indziej…

Add to FacebookAdd to DiggAdd to Del.icio.usAdd to StumbleuponAdd to RedditAdd to BlinklistAdd to TwitterAdd to TechnoratiAdd to FurlAdd to Newsvine

3 Comments

  1. Ale jakoś jednak arszeniku jeszcze w spożywczaku nie sprzedają. A różnica między tą rybką, a fajkami, trawą i innymi używkami jest taka, że w normalnych sytuacjach nikt od jednego peta, blanta, czy kieliszka wódki nie umiera. Umrzeć od przystawki – to jest epic fail.

    Lubię

    1. Czyli różnica jest jedynie w ilości i czasie zgonu… Ja dla mnie to żadna różnica! Ktoś chce jeść i się truć – jego sprawa, na tym polega wolność. Co innego gdyby ludzie byli przymuszani do jedzenia trucizn i jeszcze otrzymywaliby fałszywe informacje o braku zagrożenia – to by było przestępstwo! Czemu nie chcesz dać ludziom wolnego wyboru (oczywiście przy założeniu, że ubezpieczenie zdrowotne/leczenie jest dobrowolne i indywidualne)?

      Lubię

  2. Napisałeś: „I pozostaje dla mnie tajemnicą niezgłębioną, dlaczego całkowicie legalny jest nie tylko połów, ale i serwowanie fugu w restauracji, w sytuacji…”

    A dlaczego ma nie być to legalne? Przecież ludzie decydują (albo powinni) sami o sobie… Jak ktoś lubi ryzykować albo się truć, to czemu nie? To prawie tak samo jak z fajkami, trawą albo innymi takimi :)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s