Słoneczny apsik

Niejednemu z nas atak kichania potrafi życie zatruć. Zwłaszcza gdy nie jest to spowodowane (a więc i oczekiwane) przeziębieniem, ale reakcją na alergeny, na kurz, na dym, czy na cokolwiek innego. Do tej długiej listy należy także dorzucić… słońce. Albo inne mocne źródła światła, ale piękny słoneczny dzień wystarczy w zupełności.

Jedna na cztery osoby doznaje ataków kichania pod wpływem słońca. To zjawisko badacze określają mianem świetlnego odruchu kichania (czy coś w ten deseń, nie wydaje mi się, żeby istniało na ten fenomen polskie określenie) lub akronimem ACHOO (z ang. apsik) – pochodzącym od nazwy Autosomal Cholinergic Helio-Ophthalmologic Outburst, czyli autosomalny cholinergiczny wybuch słoneczno-wzrokowy (ale jak babcię kocham, o ile angielska nazwa brzmi przezabawnie, zwłaszcza w zestawieniu z akronimem, o tyle polska – jedynie lamersko).

Grupa badaczy z Zurychu przeprowadziła badania, w których starała się scharakteryzować ten syndrom na poziomie fizjologii mózgu.

Nad wiarygodnością badania przeprowadzonego na całych 10 osobach cierpiących na badany syndrom wypowiadał się nie będę – aczkolwiek może to być tłumaczone tym, że reakcje monitorowano za pomocą EEG, a nie jest to technika tania do zastosowania. Słów kilka jak o samym badaniu. W pierwszym rzucie porównano reakcje na światło ‚chorych’ oraz próby kontrolnej. Badani musieli koncentrować swój wzrok na czerwonej kropce, która znajdowała się na migającym biało-czarnym tle. W rzucie drugim sprawdzano, jak ‚chorzy’ reagują na światło o różnym natężeniu. W dalszych badaniach użyto niskorozdzielczej tomografii mózgu, żeby jeszcze dokładniej zlokalizować partie mózgu pobudzane w czasie badania.

Okazuje się (co, nie ukrywajmy, było do przewidzenia), że u osób cierpiących na ten kichający syndrom silniejszej aktywacji pod wpływem światła ulegają pierwszorzędowa i drugorzędowa kora wzrokowa. Najsilniejsze bodźce jednak – i to może być niejakim zaskoczeniem – nie były w stanie wywoływać kichania w sposób ciągły. Jakiś rodzaj przeładowania sensorycznego być może? Wreszcie – każdy bodziec wywołuje aktywację pewnych partii mózgu. I chociaż najsilniejsze bodźce nie powodują największej aktywacji, to jednak – i tu logika przestaje zawodzić – gdy aktywacja tych specyficznych partii mózgu była najsilniejsza, uczucie ‚wiercenia w nosie’ także było najbardziej intensywne.

Podsumowując, jak macie na podorędziu aparat do EEG (conajmniej), a może też jakiś tomograf, to możecie się brać za różne śmieszne badania. Jakości życia to pewnie nikomu nie zmieni – chyba że znacie jakiegoś upartego kichacza? Ale wygląda to na wyśmienitą zabawę…

I pamiętajcie: na słońce od dzisiaj proszę brać nie tylko kapelusz i krem z filtrem, ale także paczkę chusteczek.

„When the Sun Prickles Your Nose: An EEG Study Identifying Neural Bases of Photic Sneezing”, Nicolas Langer, Gian Beeli, Lutz Jäncke, PLoS ONE 5(2): e9208; DOI: 10.1371/journal.pone.0009208 (15 Feb 2010)

Add to FacebookAdd to DiggAdd to Del.icio.usAdd to StumbleuponAdd to RedditAdd to BlinklistAdd to TwitterAdd to TechnoratiAdd to FurlAdd to Newsvine

Advertisements

5 Comments

    1. Przedobrzyłem – nie wiem, czy EEG jest tani czy nie. Podejrzewam, że nie – ale pierwsze pytanie, jakie powinno się nasunąć, to w porównaniu do czego? Ze zbioru różnych śmiesznych metod, które w tym celu można użyć jest EEG zapewne najtańsze. Ja po prostu nie do końca pojmuję, dlaczego badanie było prowadzone na zaledwie 10 osobach (plus drugie tyle próby kontrolnej). Jakby to jeszcze była kwestia jakiejś reprezentatywności, ale autorzy po prostu zgarnęli studentów z UZ. A skoro twierdzą, że na ten syndrom cierpi jedna na cztery osoby, to nie powinno być trudne znalezienie więcej kandydatów.

      Lubię to

  1. Od bardzo dawna sądziłem, że przyczyny są znacznie prostsze – kanał łzowy połączony z komorą nosową. Promienie słoneczne powodują silniejsze łzawienie>>>część łez spływa do nosa>>> drażni włoski, które każdy w nosie ma>>>kichamy. Zwłaszcza, że sporo osób musi wycierać nos podczas płaczu. Przypadek?

    Lubię to

    1. Nawet jeśli – a zapewne masz rację – to i tak zawsze pozostaje pytanie, jak słońce powoduje łzawienie.

      W dodatku, jak rozumiem, tutaj mowa o osobach, u których to zachowanie jest szczególnie intensywne, więc i mechanizm może być trochę inny – i jak twierdzą Szwajcarzy – jest.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s