Laboratorium wielkości znaczka

Ostatnio mnie wzięło na różne pomoce graficzne. Ale tutaj perełka, a niedługo wreszcie z polskimi napisami (jak się recenzent upora). Guru miniaturowych technologii analitycznych, jeden z najwybitniejszych chemików (przynajmniej pośród tych wciąż żywych), okupujący od lat czoło listy chemików z najwyższym indeksem Hirscha (odpowiednik impact factoru, z tym że dla badaczy, a nie pism), od lat na domniemanej krótkiej liście do nagrody Nobla z chemii, George Whitesides opowiada uczestnikom konferencji TEDxBoston, która odbyła się niespełna rok temu, o tym, jaki potencjał kryje się w kawałku papieru, i dlaczego kiedyś do diagnozowania najcięższych chorób będzie wystarczał niedouczony nastolatek z telefonem.

8 Comments

  1. Gdzieś już widziałam ten materiał… nie zmienia to jednak faktu, że jest to zupełnie nowe i świeże podejście do tematu. Aczkolwiek… gdy widzę polskie (choćby KIDL’owskie) spojrzenie na diagnostykę, to takie innowacje nie mają prawa bytu nawet za 10 stuleci. Obym się mylila!

    Lubię

    1. No nie wątpię, że widziałaś, bo to jest kwintesencja całej idei labu na chipie, która w końcu wtargnęła przebojem do chemii analitycznej już ponad dekadę temu, a do diagnostyki też już będzie z kilka lat temu. I chociaż u nas może jeszcze nie ma takiego parcia na te testy typu POC (point-of-care, czyli przenośne testy diagnostyczne), to jednak na rynkach zachodnich – zwłaszcza amerykańskim – są już dostępne proste urządzenia mierzące np. poziom glukozy – niezwykle przydatne np. dla diabetyków. Myślę, że i u nas to w końcu zagości, mam nadzieję, że wcześniej niż później ;)

      Lubię

    2. Myślę, że warto jednak tu zaznaczyć jedną rzecz, o której Whitesides przemyślnie nie wspomina: największy wkład w koszt takiego urządzenia diagnostycznego to nie materiały, ani projekt – można więc wykonać nieco bardziej skomplikowany chip w szkle lub polimerze. To, co kosztuje najwięcej, to immobilizowany ligand – i im więcej będziemy wymagać od takiego testu (np. w zakresie specyficzności), tym droższy ligand będzie nam potrzebny – kończąc gdzieś w okolicy monoklonalnych przeciwciał, które kosztują fortunę.

      Tak więc wszystko fajnie, urządzenie z papieru toaletowego za cenę centa, ale pod warunkiem, że nie chcemy nim diagnozować niczego bardziej skomplikowanego niż nadciśnienie lub cukrzyca. No ale dobre i to na start…

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s