Astromaria bierze w obronę dra Wakefielda

Wyskoczyło mi wczoraj w statystykach przekierowanie z wykopu, gdzie ktoś podlinkował mój nietakdawny tekst o Wakefieldzie zainspirowany pełnym wyrzutu mailem od Czytelnika. Zerknąłem więc, kto tam i co tam wykopuje i odkryłem, że Astroawaria popełniła wczoraj notkę w obronie biednego, pokrzywdzonego i niemal ukrzyżowanego konowała.

Krew we mnie nieco zawrzała w dodatku, bo zdanie ze wstępu jej notki:

„Wszystko zaczęło się – przynajmniej dla szerszej publiki – 28 lutego 1998 roku, kiedy Lancet opublikował pracę dra Andrew Wakefielda, w której badacze donosili o związku pomiędzy szczepionką MMR, syndromem cieknącego jelita oraz autyzmem.”

jest żywcem wyjęte, słowo w słowo, z tekstu, który napisałem ponad rok temu na stronę krakowskiego oddziału Krajowego Towarzystwa Autyzmu. I który w żaden sposób nie próbuje rozgrzeszać Wakefielda, a nawet wręcz przeciwnie. Niemniej w notce Awarii nie znalazł się oczywiście odnośnik do oryginału. Widać, że Astroawaria prawa autorskie traktuje bardzo po macoszemu. Na pocieszenie jednak, po dalszych oględzinach tematu, odkryłem, że Astroawaria nie ukradła zdania z mojego tekstu osobiście – zrobili to autorzy strony stopcodex, z której cały jej tekst został żywcem przekopiowany (i do których odnośnika też nie ma, kradziejów jednych).

Mniejsza z tym. Tzw. bottom line jest taki, że Astroawaria – w ślad za stopcodeksem – powołuje się znowuż na ten nędzny tekst z roku 2008, który wraca i wraca i wraca i wraca i umrzeć nie chce, mimo że się go traktuje motyką. Takie koszmarne pisarskie zombi po prostu.

Nieodparte wrażenie moje jest takie, że Wakefield będzie już dawno w grobie, Astroawaria będzie szybować wśród swoich gwiazd, a i większość z nas obróci się w perzynę. A w eterze wciąż będzie krążyć ta fałszywa, bezpodstawna dziennikarska maszkara…

Advertisements

14 Comments

  1. Kochani wypowiadający się w tym miejscu. Nie mam bladego pojęcia czy jesteście Rodzicami, czy kiedykolwiek szczepiliście swoje dzieci. Jestem mamą trójki maluchów. Pierwszego syna szczepiłam prawie co do dnia wg obowiązkowego kalendarza szczepień. Nie myślałam nawet o związku szczepionek z jego stanem zdrowia. Tego co z nim przeszłam nie życzę nikomu, choć wiem że jest wielu Rodziców, którzy mają o wiele ciężej. Przez ponad miesiąc budził się jako niemowlę o godzinie pierwszej w nocy ( codziennie tak samo) i płakał ponad trzy godziny. Nie szło go absolutnie niczym uspokoić. Nie wiem czy macie pojęcie jak to jest patrzeć na męczącego się niemowlaka i nie móc mu w żaden sposób pomóc. Dopiero po latach dowiedziałam się z ulotki producenta szczepionki, że to co miało moje dziecko to płacz mózgowy (jest to uszkodzenie nerwów) i jest przeciwskazaniem do dalszych szczepionek z tej serii. Ja będąc u pediatry usłyszałam że to kolki i to po prostu trzeba przejść, a ponieważ byłam pierwszy raz mamą uwierzyłam. Później było już tylko gorzej. Szczepiłam wszystkie dzieci, ale najmłodsze w bardzo dużych odstępach czasu. Wszystko co złego działo się mu ze zdrowiem wychodziło po zaaplikowaniu szczepionki. W końcu powiedziałam dosyć i zaczęłam na własną rękę szukać wiadomości. Żadne z moich dzieci nie otrzyma już szczepionki. Panuje totalna dezinformacja. Nieporządane odczyny poszczepienne można zgłaszać do czterech tygodni po zaszczepieniu. W praktyce lekarze zawsze znajdą jakąś inną przyczynę żeby tylko nie zgłaszać NOP-ów. Dlatego wszystkie podawane dane nie są wiarygodne. A kalendarz szczepień rozpisany jest najgęściej w pierwszym roku życia, bo wtedy zawsze można powiedzieć że „dziecko tak miało od urodzenia”. Rodzice „antyszczepionkowcy” nie biorą się z kosmosu, tylko są to przeważnie Ci którzy mają złe doświadczenia ze szczepionkami. I serdecznie dziękuje że są tacy jak Pani profesor, niesprzedajni, którzy mają inne priorytety niż pieniądze. A najciekawsze jest to, że na zachodnie nie ma przymusu szczepień. Tylko na wschodzie jak podadzą na tacy gów.. i powiedzą że jest pyszne i zdrowe to każdy łyknie bez badania czy aby napewno. Nie wszystko , Kochani, złoto, co się świeci.

    Lubię to

    1. Czyli nie pracuje już w Instytucie Psychiatrii i Neurologii… Abstrahując od „Katedry Marii Curie” tak naprawdę pracowała w Zakładzie Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego IPIN.

      Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego – hmm… eee.. tego…

      Lubię to

  2. W tym „popularnonaukowym” „artykule”, o którym wspomniałam, opublikowanym w czasopismie Wszechświat, Majewska podpisana jest w ten sposób: „…w latach 2006-2009 była kierownikiem Katedry Marii Curie, UE, w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie prowadziła opisane tu badania, sponsorowane przez Komisję Europejską.”

    @ Bart
    Nie mam nic do zabijania śmiechem w ogóle, a w szczególe uważam, że czasem na pewno nie ma innego wyjścia. Ale nie w przypadku Majewskiej. Tu ręce mają, owszem, skłonność do opadania, ale spokojnie można napisać coś konkurencyjnego, coś, co będzie miało sens oraz zawierało prawdziwe dane, i opublikować w tym samym miejscu na przykład. Ludzie przeczytają.
    A na przyszłość, to uwaga do redaktorów czasopism, nie powinno się takich jej tekstów w ogóle przyjmować i drukować. Wyraźnie w ten sposób pokazując, że nie mają one żadnej wartości naukowej.

    Lubię to

  3. to ten? An estimated 43% of US children (32 million) currently have at least 1 of 20 chronic health conditions assessed, increasing to 54.1% when overweight, obesity, or being at risk for developmental delays are included;
    czyli szczepienia do tego wszystkiego jeszcze tuczą?

    Lubię to

  4. Moim zdaniem tu akurat zabijanie śmiechem nie pomoże

    Starożytna chińska mądrość mówi, że nawet jeśli zabijanie nie pomoże, to i nie zaszkodzi. O, przepraszam, Otchłań zajrzała we mnie.

    Tymczasem u pani Marysi znalazłem link do Piotra „Grypa666” Beina, który publikuje najnowszą odezwę prof. Majewskiej:

    Prof.Dorota Majewska: Nie ufaj żadnym szczepieniom

    Drodzy Panstwo, Wlasnie ukazala sie praca naukowa opublikowana w Academic Pediatrics, ktora pokazuje tragiczny stan zdrowia amerykanskich dzieci. Juz ponad ponad polowa z nich cierpi na jakas chroniczna chorobe. Bez watpienia jest to skutek masowych szczepien coraz wieksza liczba coraz bardziej toksycznych szczepionek.(…)

    Lubię to

    1. Trudno to wszystko traktować poważnie.
      Oto nagłówek z oficjalnego listu:

      INSTYTUT PSYCHIATRII I NEUROLOGII
      Katedra Marii Curie Komisji Europejskiej

      Przecież nie ma ma żadnej Katedry Marii Curie w sensie jednostki organizacyjnej, takiej jak Katedra Anatomii Czy Katedra Mikrobiologii, a to właśnie sugeruje list prof. Majewskiej.

      Marie Curie Chairs to jedna z formuł przydziału środków na badania z projektu Marie Curie na który kasę wyłożyła Komisja Europejska.
      Tutaj szczegóły:
      http://ec.europa.eu/research/fp6/mariecurie-actions/action/excellence_en.html

      Pani Profesor widać uważa, że oprócz Niej w Polsce żyją tylko jakieś kmiotki i się nie zorientują w czym rzecz z tą Katedrą Marie Curie. Ale tak się składa, że nie jedna prof. Majewska dostała kasę z tego projektu. Na przykład w mojej wsi też mieszka sobie Ktoś, kto dostał grant Marie Curie, a na nagłówkach listów tego nie pisze. Jak widać skromność nie popłaca.

      Lubię to

  5. Też mam wrażenie, że jeśli ktoś będzie chciał wierzyć w bzdury i koniecznie odgrzewać zombie-kotlety, to nic go nie powstrzyma. Skoro prof. Majewska pisze stanowczo i oficjalnie (w szanowanym czasopismie popularnonaukowym), że Wakefield został zrehabilitowany, a jego krytyka to były antynaukowe i antyspołeczne machinacje, to i inni mogą, a jeszcze inni czytają, i nie ma się czemu dziwić.

    Moim zdaniem tu akurat zabijanie śmiechem nie pomoże, bo wygląda na brak argumentów, za to warto podawać (pisząc, mówiąc) po prostu prawdziwe informacje. Robić swoje, i tyle. A do kogo dotrze, do tego dotrze…

    Lubię to

  6. a swoją szosą dziwi mnie czasem, że tym, co tak w czambuł szczepienia potępiają, nie przeszkadza nawet to, że AW pracował nad własną szczepionką…

    Lubię to

  7. Astroawaria dzisiaj popełniła kolejny wpis, tym razem własny, w którym opowiada o cieknących jadem i pełnych nienawiści blogerach, którzy biednego pana Wakefielda opluwają i karierę mu niszczą.

    I to jest właśnie powód, dla którego ja zazwyczaj jej nie czytuję: jak można napisać cztery paragrafy tak jadowite, obraźliwe i bezczelne (że nie dodam, że nieprawdziwe, bo w końcu Astroawaria jest wyrocznią i jedyną, której prawdy tego świata się objawiają. W gwiazdach zapewne), i być w stanie ciągle jeszcze patrzeć w lustro? Z drugiej strony, ona tak pisze codzień, więc podejrzewam, że lustra po prostu nie posiada…

    Lubię to

  8. Rafał, Astromańkę trzeba po prostu olać lub sposobem Barta zabić śmiechem. Wakefield wyrządził i wciąż wyrządza dużo zła, ale nie da się go szybko wysłać w zapomnienie- takie już mamy czasy, w których internet ma każdy, także ci, którzy dożywotnio powinni mieć na niego bana, bo propagują wierutne bzdury i powtarzają głupawe i szkodliwe teorie… A jak już coś do sieci trafi, to żyje baaaardzo długo…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s