Szczególne urodziny

Neptun widziany oczami Voyagera: prawdziwie niebieska planeta! / źródło: wiki (za NASA: dom. publ.)

Jak część z Was pewnie już zauważyła, a reszta wkrótce zauważy, w dniu dzisiejszym obchodzimy szczególne pierwsze urodziny: pierwsze urodziny Neptuna (wg. neptuniańskiego kalendarza w każdym razie). Neptun – najdalej w przestrzeń wysunięta planeta naszego układu słonecznego (parafrazując stary kawał: sorry Plutonie, business is business), czwarty w kolejce gazowych gigantów, został odkryty 23 października 1846 roku. Dzisiaj mija dokładnie jeden neptuniański rok, czyli 164.79 ziemskie lata, od tego czasu.

A więc dalej, Neptunie, pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę!

No i mam nadzieję, że nie zmarnowałeś życzenia na: „Nie chcę podzielić losu Plutona!”, bo to ci raczej nie grozi…

Neptun w naszym układzie słonecznym jest planetą wyjątkową przez wzgląd na historię jego odkrycia: był on pierwszą planetą odnalezioną na podstawie teoretycznych wyliczeń i przewidywań. W obecnej chwili zaś (ponownie: sorry Plutonie) pozostaje w dodatku jedyną taka planetą.

Porównanie Neptuna z Ziemią - jakim cudem udało im się to przeoczyć przez tyle stuleci?/ źródło: wiki (za NASA: dom. publ.)

Odkrycie oczywiście to jedna kwestia, obserwacja to zupełnie co innego. Po raz pierwszy (przynajmniej weryfikowalny pierwszy) Neptun został zaobserwowany ponad dwieście lat wcześniej: na przełomie lat 1612 i 1613 dwukrotnie ujrzał go Galileusz, który jednak uznał go za gwiazdę stałą. W społeczność astronomów wstąpił nowy duch po odkryciu i opisaniu Urana – także często mylonego z gwiazdą – przez Williama Herschela w latach 80. osiemnastego stulecia. Herschel zamiast za gwiazdę uznał go wstępnie z kometę. Jednak Uran pobudził jego ciekawość na tyle, że Herschel zdecydował się poświęcić mu więcej czasu, co zaowocowało prezentacją przed Towarzystwem Królewskim. W odpowiedzi na jego doniesienia Astronom Królewski Nevil Maskelyne zasugerował, że opisany obiekt wygląda raczej na planetę.

No raczej.

W ciągu kolejnych kilku lat Uran rzeczywiście ostatecznie uznano za planetę, zaś jego nazwę ukuł Niemiec Johann Elert Bode. Bode był też jednym z wielu badaczy, którzy poświęcili czas na kalkulacje orbity Urana.

Teraz jednak, gdy wiadomo było, czym jest obserwowany obiekt, gdy coraz większa liczba astronomów zaczęła poświęcać mu uwagę i skrzętnie notować czasy i położenia na niebie, zaczęło powoli stawać się jasne co innego: wyliczona orbita Urana nie pokrywała się z tą obserwowaną. Nieco ponad pół wieku po odkryciu planety John Couch Adams zasugerował, że te rozbieżności są wynikiem oddziaływań grawitacyjnych między Uranem a jeszcze dalej położoną planetę, której do tej pory nie zaobserwowano (czy też nie opisano). Bazując na tej hipotezie francuski matematyk Le Verrier obliczył hipotetyczne orbity Urana oraz tej nowej, nieznanej planety i opublikował swoje wyniki w 1845 roku. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Opierając się na wyliczeniach Francuza w październiku 1846 roku niemiecki astronom Johann Galle po raz pierwszy zaobserwował Neptuna – niemalże dokładnie w pozycji przewidzianej obliczeniami.

Od czasu odkrycia Neptuna do chwili odkrycia Plutona Neptun był najdalszą planetą naszego układu słonecznego. Ciekawostką pozostaje to, że Pluton odkryto w podobny sposób, co Neptuna – obserwując najpierw nieprawidłowości w zachowaniu tego ostatniego. A także to, że od czas odkrycia Plutona przez co najmniej 20 lat Neptun i tak pozostawał najdalej wysuniętą planetą naszego układu słonecznego – przez wzgląd na dziwaczną, wychyloną orbitę Plutona. Oczywiście te rozważania dzisiaj są czysto akademickie, w świetle zdegradowania Plutona do roli planety karłowatej, obiektu transneptunowego, plutonku, obiektu pasa Kuipera czy jak tam jeszcze inaczej się go dzisiaj nazywa. Zresztą wygląda na to, że Pluton się w tym planetarnym towarzystwie nigdy dobrze nie czuł, więc może to i lepiej.

Wracając jednak do solenizanta.

20 sierpnia 1977 roku w przestrzeń kosmiczną pomknęła druga (z serii dwóch) sonda kosmiczna, której celem jest badanie przestworzy Wszechświata. Mowa oczywiście o Voyagerze 2. Voyager 2, mknący w przestworza z nieziemską prędkością (obecnie; w historii jego podróży były chwile gdy poruszał się nawet dwukrotnie szybciej) ponad 70 tysięcy kilometrów na godzinę do Neptuna dotarł po zaledwie dekadzie podróży. Najbliżej planety sonda znalazła się 24 stycznia 1986 roku. W trakcie przelotu Voyager zebrał dane, które pozwoliły na odkrycie niesamowitej kolekcji księżyców Neptuna (jest ich 13, zaledwie 3 były znane wcześniej).

Sonda Voyager w pełnym rynsztunku. /źródło: wiki (za NASA: dom. publ.)

Voyager 2 odkrył także Wielką Ciemną Plamę – nazwaną tak ponieważ, cóż, na powierzchni Neptuna wygląda jak wielka ciemna plama. A nawet plamy. (A także z powodu podobieństwa do Wielkiej Czerwonej Plamy na Jowiszu.) Wielkie Ciemne Plamy pojawiają się i znikają – wynika to po prostu z tego, że są to antycyklony pojawiające się w atmosferze Neptuna, i jak wszystkie zjawiska atmosferyczne tego typu, mają swój początek, środek i, całe szczęście, koniec. Antycyklony Neptuna, gdy już się pojawią, mają rozmiary gigantyczne. Ten zaobserwowany przez Voyagera rozciągał się na blisko 7000 kilometrów w jednym i 13000 kilometrów w drugim kierunku (nieco tylko mniejszy niż dwie powierzchni Afryki, tak żeby dać Wam jakies o tym wyobrażenie).

Neptun specjalnie przyjaznym miejscem nie jest. Jego płaszcz ma temperaturę w okolicach kilku tysięcy stopni Celsjusza i składa się głównie z wody, metanu i amoniaku. Jego masa to kilkanaście mas Ziemii. Neptun jest – jak już wspomniałem – gazowym gigantem, a jego pole grawitacyjne jest niewiele silniejsze od ziemskiego. Generalnie jednak mała szansa, że ktoś chciałby tam kiedyś zamieszkać, nawet gdyby lot nie trwał dziesięć lat (w rzeczywistości i tak zajęło by to znacznie więcej; przypadek Voyagerów jest dość specyficzny i okoliczności, dzięki którym zaleciały tak daleko, jak zaleciały, prędko się nie powtórzą).

Na pocieszenie dla Neptuna można jednak dodać, że chociaż jest on od nas tak odległy (Ziemia – z definicji – 1 AU od Słońca; Neptun – 30 AU), to jednak wciąż znajduje się niemalże w centrum układu słonecznego – najdalszy obiekt wciąż do niego należący, obłok Oorta, leży w odległości kilkudziesięciu tysięcy AU!

Więc nie roń łez, Neptunie, wciąż pozostajesz w doborowym towarzystwie! (Które w dodatku skłonne jest świętować Twoje urodziny!)

Reklamy

4 Comments

  1. Na lodowe gejzery Trytona, fantastyczna okazja! Wznosząc toast, chciałbym wspomnieć na szczególny urok tego lazurowego giganta, jego dwóch synów i 11 córek – wszystkich biorących swoje imiona z mitologicznego orszaku Neptuna (Posejdona) – często niedocenianych wobec ich starszych i większych braci. Zdrowie Neptuna!

    Pluton niech się nie martwi, my też nie jesteśmy planetami: http://www.snorgtees.com/it-s-okay-pluto

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s