Co można kupić za 4 tysiące złotych polskich?

Rant koleżanki doktorantki zwrócił moją uwagę na niniejszego njusa ze stron Narodowego Centrum Nauki:

W ramach konkursu na nazwy konkursów na finansowanie projektów badawczych oraz stypendiów doktorskich i staży podoktorskich ogłaszanych przez Narodowe Centrum Nauki wpłynęło 337 prac konkursowych, z czego trzy zgłoszenia wysłano po upływie terminu przyjmowania prac. Komisja konkursowa rozpatrywała 334 prace, zawierające 5604 propozycji nazw dla siedmiu rodzajów konkursów.

NCN rozpatrywało propozycje w 7 kategoriach odpowiadających siedmiu rodzajom konkursów. Ostatecznie nagrody przyznano tylko w 5 kategoriach – każda po 800 złotych polskich. Sumarycznie zatem wydano 4000 złotych (gdyby przyznano nagrody we wszystkich kategoriach, to na ten popis literackich talentów poszłoby 5600 PLN).

Czemu rant? W końcu nagrody w sumie dość skromne, i nawet sumarycznie nie jest to jakiś dramat… 4000 złotych polskich to wartość zaledwie jednej trzeciej stypendium ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Albo 30 tysięcy jednorazowych końcówek do pipet.Albo 6000 jednorazowych lateksowych rękawiczek. Albo 165 szklanych zlewek. Albo 60 szklanych pipet volumetrycznych. I tak dalej, i tym podobne. Niby trochę mało. Niby trochę dużo.

Czy warto się o to pieklić? Ustawa z 2010 roku, która NCN powołała do życia określa zadania Centrum następująco:

finansowanie badań podstawowych;

finansowanie badań naukowych innych niż podstawowe;

nadzór nad realizacją badań, które finansuje, współpraca międzynarodowa (w ramach uprzednio wymienionych działalności);

upowszechnianie w środowisku naukowych informacji na temat konkursów na granty organizowanych przez Centrum;

inspirowanie i monitorowanie finansowania badań ze środków pozabudżetowych;

i wykonywanie innych zadań zleconych przez Ministra (NiSW).

Rozumiem, że organizowanie konkursu na nazwy konkursów podpada pod punkt o upowszechnianiu informacji.

Pytanie tylko, czy naprawdę trzeba było wydać 4000 złotych, żeby wpaść na nazwy takie jak Opus, Preludium, Sonata, Harmonia i Maestro? Prac na konkurs wpłynęło ponad 300 z ponad 5000 propozycji. Podejrzewać można, że Centrum liczyło nie tyle na odzew w sprawie nazwy, co na pośrednią promocję Centrum i konkursów przez nie organizowanych. Być może liczyło na to, że nazwy te zapadną większej ilości badaczy łatwiej w pamięć, tak aby w przyszłości, gdy w mailu, piśmie naukowych, czy telewizyjnym njusie zobaczą hasło Opus czy Harmonia, rzucili się szybko sprawdzić, czy przypadkiem nie kwalifikują się na którąś z tych nagród ze swoimi badaniami.

A być może przypisuję pracownikom Centrum lepsze intencje i więcej wizji, niż ich rzeczywiście mieli. Czy warto się o to jednak złościć? Oceńcie sami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s