Szturchnij niedźwiedzia – dla nauki!

miś
miś
Niedźwiedź brunatny - tutaj akurat alaskański. /źródło: wiki; Jim Chapman (CC BY 2.0)

Jest piękny letni dzień. Idziecie więc z rodziną na wycieczkę w najpiękniejsze polskie góry – Tatry. Jesteście na zacisznym, leśnym, mało uczęszczanym szlaku. Nagle przed Wami i Waszą rodziną wyrasta niedźwiedź.

Sytuacja jest czysto hipotetyczna, ale nie aż tak nieprawdopodobna. W zeszłym roku media co raz donosiły o najściach niedźwiedzi na siedziby ludzkie na Słowacji, o odstrzale tych zwierząt przez słowackich strażników leśnych; nie unikano też nazywania tej nagłej obfitości misiów plagą. Zdarzyć się więc to może każdemu. Pytanie zatem jest następujące: co robicie?

A. Odwracacie się spokojnie i powoli odchodzicie, modląc się, aby miś Was nie dostrzegł.

B. Każecie wycofać się spokojnie członkom rodziny, a sami, w wirze bohaterskiego szaleństwa, zaczynacie biec w przeciwnym kierunku, aby przyciągnąć uwagę misia.

C. Łapiecie w ręce kije trekkingowe i wydając z siebie najbardziej przerażający okrzyk, na jaki Was stać, biegniecie w stronę misia machając kijkami i licząc na to, że się przestraszy i ucieknie.

D. Stoicie zamurowani w miejscu.

E. Zafascynowani wyciągacie z plecaka komórę i zaczynacie nagrywać – jakby się to nie skończyło, macie szansę na milion wejść na jutubie!

A może jeszcze coś innego?

Przed podobnym problemem stają mieszkańcy innych rejonów Europy, nie tylko Polski i Słowacji. W krajach skandynawskich na przykład przez lata prowadzono program ratowania niedźwiedzia brunatnego (Ursus arctos L.), który w tych rejonach był bliski wyginięcia. Program okazał się być wielkim sukcesem – no i super dla misiów. Gorzej dla ludzi, którzy coraz częściej znajdują się w obliczu hasających w okolicach ludzkich zbiorowisk niedźwiedzi i nie wiedzą, jak się w tej sytuacji zachować.

ResearchBlogging.org

Wynika to także z tego, że nie bardzo wiadomo, jak zazwyczaj na kontakt z ludźmi reagują same niedźwiedzie. W problem postanowiła się więc zagłębić grupa badaczy norweskich, którzy kilka dni temu zaledwie opublikowali wreszcie wyniki swoich obserwacji w piśmie PLoS ONE. Praca nosi dźwięczny tytuł Behaviour of Solitary Adult Scandinavian Brown Bears (Ursus arctos) when Approached by Humans on Foot. Nic dodać, nic ująć.

Przez trzy lata badacze prowadzili obserwacje 30 zaobrączkowanych nadajnikami GPS misiów. Każdy eksperyment polegał na podejściu do niedźwiedzia, którego położenie było oczywiście dzięki nadajnikowi z grubsza znane, z wiatrem, tak aby miś z góry wywąchał, że ktoś się do niego zbliża. Naukowcy podchodzili albo w małych grupach albo pojedynczo, zawsze jednak udając turystów: czyli utrzymując normalne dla spacerowiczów tempo marszu oraz prowadząc niezobowiązującą konwersację. Tu ciekawostka: jeśli do misia podchodzić próbował tylko jeden naukowiec, wówczas prowadził on(a) rozmowę sam(a) ze sobą (naukowiec, nie miś). Co o tym sądził podchodzony niedźwiedź możemy się tylko domyślać.

misiu
No bo szczerze: co Wy byście pomyśleli na widok samotnego człowieka w dziczy, mruczącego coś do siebie pod nosem? /źródło (przed modyfikacją): flickr; val_pisces76 (CC BY NC-SA 2.0)

Realia badań naukowych w Norwegii są oszałamiające – ja też chciałbym, żeby mnie ktoś przez trzy lata płacił za chodzenie w góry, nawet kosztem spotkań trzeciego stopnia z niedźwiedziami. Abstrahując jednak od tego, najważniejsze spostrzeżenia Norwegów są następujące: 4 na 5 niedźwiedzi oddalało się od potencjalnego miejsca spotkania po wyczuciu zbliżających się ludzi (niektóre misie, jak się można domyślić, podchodzono wielokrotnie – ale zawsze w odstępie co najmniej kilku tygodni). Młodsze niedźwiedzie miały tendencją do czekania na ludzi – być może ze względu na różnice w doświadczeniu. Co ciekawe, różnice te niwelowały się błyskawicznie, gdy tylko rozpoczynał się sezon borówkowy. Misie wówczas były najwyraźniej bardziej zainteresowane poszukiwaniem przysmaków, niż spotkaniami z nieznajomymi. Znaczące też być może jest to, że najwyraźniej nie uważały badaczy za przysmak…

Naukowcy podsumowują swoją pracę stwierdzając, że – jak podejrzewano wcześniej – skandynawski niedźwiedź brunatny nie jest agresywny. I chociaż nie można wyników tych badań bezpośrednio przekładać na zachowanie misiów tatrzańskich, jedno można powiedzieć na pewno: jeśli spotkacie misia w Norwegii, nie szarżujcie z kijkami, nie uciekajcie. Najlepiej po prostu zostawcie go samemu sobie.

Moen, G., Støen, O., Sahlén, V., & Swenson, J. (2012). Behaviour of Solitary Adult Scandinavian Brown Bears (Ursus arctos) when Approached by Humans on Foot PLoS ONE, 7 (2) DOI: 10.1371/journal.pone.0031699

9 Comments

  1. Jacek Hugo-Bader twierdzi, że na widok misia syberyjskiego trzeba wstać i podnieść plecak do góry.. Nie, nie po to, żeby miś nie dostał się do plecaka, tylko po to, żeby pomyślał, że ma potężnego przeciwnika i oddalił się.
    Słyszałem też, że przed misiem należy uciekać w dół stoku. Wtedy miś, który ma krótkie przednie łapy, pada na pysk i fika koziołki, co skutecznie go zniechęca do pościgu.
    Można też próbować ze skórką od banana, ale trzeba sobie zawczasu przygotować takową.
    No, ale widocznie za mało kasy wpakowano w powyższe przemyślenia, więc i nie opublikowaniu ich w naukowym czasopiśmie :)

    Lubię

    1. A może po prostu misie, które są na tyle agresywne, że możnaby na nich testować metody obrony/ucieczki/odstraszania, nie występują wcale tak często. Albo nie są tak łatwe do zaobrączkowania… A może dokumentacja BHP badań byłaby zbyt skomplikowana i przez to nikt nawet nie próbował…

      Lubię

    2. >>No, ale widocznie za mało kasy wpakowano w powyższe przemyślenia, więc i nie opublikowaniu ich w naukowym czasopiśmie

      :-) po prostu nikt nie badał, w oparciu o jakąś wiarygodną, powtarzalną metodologię, tamtejszej populacji, jednak luźne przemyślenia i zasłyszane „opowieści myśliwych” są fajne w reportażu, natomiast niekoniecznie w publikacji naukowej ;-) Trudno bowiem o replikację przemyśleń i opowieści. Niedźwiedź brunatny jest gatunkiem o dużym zasięgu, dużym zróżnicowaniu morfologicznym i genetycznym, przez co niektóre populacje lub ich zdefiniowane geograficznie grupy opisuje się tradycyjnie jako podgatunki (nominatywny podgatunek europejski, amerykańskie grizzly i kodiacki). Wiadomo, że są między nimi poważne różnice ekologiczne (w tym skład pokarmu), a w związku z tym pewnie i behawioralne – np. niektóre mogą być bardziej agresywne. Nie wykluczałbym takiej różnicy między właśnie U. arctos arctos a U. arctos horribilis (czyli grizzly – może zresztą to już wiadomo i ktoś to zbadał, choć tak od ręki nie znalazłem), a może i między europejskimi a syberyjskimi.

      Lubię

  2. Na temat spotkań ludzi z niedźwiedziami jest pewnie cała masa mitów, ale ten jeden opisany w bardzo zabawnym wpisie SciCurious doprowadził do ciekawego badania. Dwie turystki zabite przez Ursus arctos horribilis w 1967 roku Narodowym Parku Lodowców miały, według niesprawdzonych źródeł, w czasie zdarzenia okres. Ludzie spanikowali, zaczęły się pojawiać ostrzeżenia przed wycieczkami w trakcie okresu. Przeprowadzone wiele lat później badania (Rogers, L., Wilker, G., & Scott, S. (1991). Reactions of Black Bears to Human Menstrual Odors The Journal of Wildlife Management, 55 (4) DOI: 10.2307/3809511) wykazały, dzięki odważnym miesiączkującym badaczkom, które przebywały w pobliżu niedźwiedzi, że nie jest to znaczący czynnik w atakach niedźwiedzi na ludzi. Czego się nie robi dla nauki.

    Lubię

      1. Nie zamierzałem zdekonspirować płci SciCurious, która od wielu lat chroni swoją tożsamość. Czytam ją jeszcze od czasów Neurotopii na ScienceBlogs, a przecież jeden rzut oka na jej avatara wystarczy, by określic płeć :). Czy któraś z moich konstrukcji językowych sugerowała jakie posiada chromosomy? Ten brak przecinka?

        Lubię

  3. Wajrak radzi, by zastosować taktykę staropolską – udawać martwego, jeżeli nie ma szans na spokojne oddalenie się, kładąc się twarzą w mech a kark osłaniając dłońmi splecionymi palcami do wewnątrz. Czyli typowe zachowanie jak przy spotkaniu grupy antyterrorystycznej.
    Niedźwiedź jako pojedynczy terrorysta ma się zniechęcić. Gdybyż tak jeszcze ze strachu zapachnieć padliną…
    Można też oddalając się pozostawiać jakieś rzeczy, by go zatrzymać. Nie wiem jednak, czy ta metoda nie zadziała przeciwnie. Zainteresowanie misia gubieniem przez nas rzeczy może go chyba zachęcić do podążania za nami…

    @RobertP
    o mały włos, a przegapiłbym pointę (pierwsza myśl – gdzie ten dowcip?)

    Lubię

  4. Tak mi się przypomniał stary dowcip

    W świetle wzrastającej częstości konfliktów człowiek/grizzly, Departament Leśnictwa doradza turystom, myśliwym oraz wędkarzom przedsięwzięcie dodatkowych środków ostrożności i zachowanie wzmożonej czujności podczas przebywania w terenie. Radzimy, aby ludzie znajdujący się w terenie nosili małe, głośne dzwonki na swoim ubraniu po to, aby nie zaskakiwać niedźwiedzi, które się ich nie spodziewają. Radzimy również noszenie ze sobą gazu pieprzowego na wypadek spotkania z niedźwiedziem. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest uważne rozglądanie się za śladami aktywności niedźwiedzi.
    Będąc w terenie należy umieć rozróżnić odchody czarnego niedźwiedzia od niedźwiedzia grizzly. Odchody czarnego niedźwiedzia są mniejsze i zawierają sporo jagód i futra wiewiórek. Odchody niedźwiedzia grizzly zawierają małe dzwoneczki i pachną pieprzem.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s