Dinozaury skazane na wymarcie

Trudno ocenić, ile z tych pięknie wyglądających szkieletów dinozaurów jest prawdziwych, a ile zrekonstruowanych na podstawie kilku, kilkunastu tylko kości.../ źródło: wiki; Cadiomals (CC BY-SA 3.0)

Wszyscy wiemy, jak wyginęły dinozaury – 65 milionów lat temu w Ziemię w półwysep Jukatan w środkowej Ameryce uderzył asteroid. Siła wybuchu zmiotła część życia w tamtej okolicy, a unoszące się w atmosferze przez lata tony pyłu odcięły dopływ światła do powierzchni planety, doprowadzając do wymierania roślin i fitoplanktonu – a co za tym idzie wszystkich kolejnych ogniw łańcucha pokarmowego. Bardzo prawdopodobne jest także powszechne występowanie w tym okresie dramatycznych burz ogniowych i innych katastroficznych zjawisk wywołanych uderzeniem.

Innymi słowy zagłada nielotnych dinozaurów była skutkiem przypadkowego wydarzenia. Mogła się zdarzyć każdemu. Tylko czy aby na pewno?


ResearchBlogging.orgOd kilku dekad badacze dyskutują bowiem następującą hipotezę: prawdopodobnie bioróżnorodność dinozaurów malała już na długo przed wielkim wymieraniem kredowym. Spadek bioróżnorodności – ocenianej zazwyczaj przez liczbę rodzajów i gatunków – jest zazwyczaj wskaźnikiem tego, że dana grupa zwierząt już sobie nie radzi, czy to z klimatem, czy to z chorobami, czy to z konkurencją.

Bioróżnorodność dinozaurów do tej pory oceniano właśnie w ten sposób – badając skamieniałości z różnych epok i okresów i szacując, ile gatunków jest w tych skamieniałościach reprezentowanych. Jak jednak powie Wam każdy geolog czy paleontolog – chociaż większość z nas zazwyczaj albo nie zdaje sobie z tego sprawy, albo po prostu o tym zapomina – zapis kopalny jest zapisem bardzo dziurawym. Z prostej przyczyny – nie każde padłe zwierzę zamienia się w kopalinę. Co więcej, mało które padłe zwierzę zamienia się w kopalinę. W rzeczywistości bowiem zwłoki zmarłego zwierzaka czy rośliny muszą się znaleźć w określonym otoczeniu – na przykład utonąć w bagnie, gdzie spłyną na dno i zostaną odizolowane od wspomagającego rozkład tlenu.

Trudno ocenić, ile z tych pięknie wyglądających szkieletów dinozaurów jest prawdziwych, a ile zrekonstruowanych na podstawie kilku, kilkunastu tylko kości…/ źródło: wiki; Cadiomals (CC BY-SA 3.0)

Jeśli zaś powstanie ze zmarłego organizmu skamieniałość, musi jeszcze przetrwać cały okres do dnia dzisiejszego – czyli w przypadku dinozaurów co najmniej 65 milionów lat – nie ulegając uszkodzeniom. Gdy weźmie się to wszystko pod uwagę nie powinno być zaskoczeniem to, że w istocie nie ma na Ziemi pełnego szkieletu jednego dinozaura. Najbardziej kompletny istniejący szkielet posiada 98% wszystkich kości. Zazwyczaj gdy mówimy o znalezisku, to do czynienia mamy z pojedynczymi kośćmi – kawałkiem szczęki, kawałkiem czaszki, jakimiś innymi kośćmi szkieletowymi.

Na domiar złego wiele znalezisk jest błędnie opisywana. Nie celowo, ale przez to, że tak niewiele materiału do badań jest właśnie dostępne. I dzisiaj wiemy, że wiele z opisanych gatunków dinozaurów nigdy nie istniało – czasem jako nowy gatunek opisywano inną kość znanego już dinozaura; często jako nowe gatunki opisywano osobniki młodociane.

I jeszcze dwa powody (coraz, coraz bardziej specjalistyczne): po pierwsze, bardzo możliwe, że procesy powstawania skamieniałości nie wyglądały tak samo w różnych okresach dziejów. Takie, czy inne warunki panujące na Ziemi w danym momencie mogły wspomagać – albo wręcz przeciwnie, bardzo utrudniać – powstawanie zapisu kopalnego. Po drugie zaś, nasza wiedza na temat pewnych okresów, a już zwłaszcza okresu tuż przed wymieraniem kredowym, jest wybiórcza geograficznie: jej większość pochodzi z badań jednej tylko formacji (geologicznej) w Ameryce Północnej.

Łatwo więc wyobrazić sobie, jak trudna w tej sytuacji jest ocena bioróżnorodności dinozaurów pod koniec kredy.

Porównanie jednego z obliczanych wskaźników dla czterech różnych kladów. Wskaźnik obliczany był dla trzech okresów po 3 miliony lat każdy, bezpośrednio poprzedzających wielkie wymieranie kredowe. /Przedruk za zgodą Macmillan Publishers Ltd.: Brusatte et al., Nat. Commun. 3: 804 ©2012

I tutaj na scenę wkracza grupa badaczy amerykańskich, która niecały miesiąc temu opublikowała w piśmie Nature Communications pracę, w której opisali nową, opracowaną przez siebie metodę oceniania bioróżnorodności dinozaurów.

Metoda ta polega na ilościowej analizie morfologicznej różnorodności (ang. morphological disparity) dinozaurów: sprawdzeniu, jak zmieniały się pewne cechy anatomiczne oraz całe plany budowy ciała, zachowania oraz zajmowane ekosystemy w obrębie danej grupy organizmów. Metoda ta pozwala określić ogólny – długoterminowy – kierunek rozwoju tejże grupy, i to niezależnie od tego, jak bogata lub uboga była ona w danych okresie w różne gatunki.

Innymi słowy: chylenie się pewnej linii zwierząt ku upadkowi może nie objawiać się wcale zmniejszającą się liczbą gatunków – ale opisana w pracy metoda radzi sobie także i w takiej sytuacji.

Naukowcy badali siedem dinozaurzych kladów (klad to pojęcie z nieco odświeżonej systematyki organizmów: oznacza grupę organizmów pochodzących od wspólnego przodka). Dla każdego obliczali różnego rodzaju wskaźniki, które składają się na pełną analizę, dla różnych okresów poprzedzających wielkie wymieranie kredowe. Na ilustracji obok możecie rzucić okiem na wyniki obliczeń jednego z tych wskaźników dla czterech spośród analizowanych kladów. W oczy powinno rzucić się Wam przede wszystkim jedno: chociaż bioróżnorodność niektórych kladów istotnie malała w okresie 12 milionów lat bezpośrednio uprzedzających wymarcie dinozaurów, u innych ta tendencja była niezmienna, a czasem nawet wzrostowa.

Czyli: być może niektóre grupy dinozaurów wymarłyby niezależnie od upadku asteroidu, ale inne miały się znakomicie, i gdyby nie ta kosmiczna katastrofa, mogłyby istnieć i się rozwijać przez kolejne miliony lat.

To wszystko powinno nam dać dobrze do myślenia. Wymarcie dinozaurów rozpoczęło bowiem na Ziemi erę dominacji ssaków – warto więc zastanowić się, co by było, gdyby dinozaury nie wymarły 65 milionów lat temu?

Na koniec, dla Czytaczek i Czytaczy, którym nieobcy jest język angielski, oddaję głos autorom publikacji:

Brusatte, S., Butler, R., Prieto-Márquez, A., & Norell, M. (2012). Dinosaur morphological diversity and the end-Cretaceous extinction Nature Communications, 3 DOI: 10.1038/ncomms1815

P.S. Więcej o sposobach badania różnorodności możecie znaleźć w moim zeszłorocznym wpisie o próbach ustalenia liczby obecnie występujących na Ziemi gatunków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s