Rozkład jazdy

flickr; Dan Moyle (CC BY 2.0)

Muszę się wyspowiadać z braku postów i tego, że jak już się pojawią, to jakieś takie niemrawe. Strasznie ze mnie ostatnimi czasy zeszło powietrze, opuściły mnie zapał i wena. I ogólnie rzecz biorąc jestem twórczo trochę wypalony i nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić. Aż się przypomina taka publikacja sprzed lat, o nieskutecznym leczeniu pisarskiej blokady… Jakby ktoś miał radę, jak się od tego dna mizerii odbić, to chętnie przyjmę.

W międzyczasie jednak postanowiłem wiernych Czytaczek i wytrwałych Czytaczy nie pozostawiać na lodzie. W najbliższym czasie doczekacie się w końcu postów, a tutaj tylko wyliczę jakich – na zasadzie, że jak już się zdradzę, to sami mnie przypilnujecie, gdybym się zaczął obijać.

flickr; Dan Moyle (CC BY 2.0)

Po pierwsze zatem, planuję nową miniserię dotyczącą genomiki. Taką, jak niegdysiejsza nieodżałowana seria o proteomice, którą zainspirowało nagromadzenie publikacji z różnymi fajnymi rozwiązaniami technicznymi. Serię o genomice dla odmiany zainspirował wysyp publikacji z genomami zwierząt maści wszelakiej – niedawno pisałem o jaku i wspominałem o szympansie, w zeszłym tygodniu napatoczył się delfin, a na dobrą sprawę nie mogę się rano obudzić, żeby nie znaleźć nowej pracy z kolejnym zsekwencjonowanych zwierzakiem. Więc zapowiadam: wyjaśnię, na ile potrafię, jak się genomy badało kiedyś w genomicznej prehistorii (czyt. 10 lat temu), jak się to robi dziś i co się tak naprawdę zmieniło.

Po drugie, w kolejce czeka artykuł kończący moją serię okołoeurową, której większość pojawiła się na naTemacie, ale jeśli nie widzieliście, nie ma strachu, zostanie w ostatniej notce zebrana do kupy.

Po trzecie, najprawdopodobniej gdzieś tam przy okazji napatoczy się jakaś Molekuła Miesiąca. Mam nadzieję.

A po czwarte, z racji tego, że zostałem obdarowany bardzo bogatymi materiałami dotyczącymi nowego cyklotronu w Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie, a w dodatku w czasie moich horrendalnie krótkich wakacji miałem okazję wejść na plac budowy i samemu strzelić parę fotek, pojawi się zapewne niedługo wreszcie notka lub dwie na temat tego obiektu, o którym mówić warto i trzeba, bo stanowi on solidną inwestycję polskiej nauki.

I tyle. To powinno nas wszystkich zająć do końca wakacji, do którego to czasu, mam nadzieję, odżyje mój pisarski duch. A jeśli się po drodze jakiś przypadkowy a inspirujący temat napatoczy, to być może też się o nim pojawią dwa słowa.

Na koniec dodam, że noszę się z myślą udostępnienia bloga autorom, którzy własnych platform nie mają, a nauką się interesują i chceliby swoich sił w pisaniu o niej spróbować. Na zasadzie wpisów gościnnych. Na razie tylko o tym wspominam – gdyby ktoś jednak wiedział od razu, że jest zainteresowany, proszę mi dać znać przez formularz kontaktowy. Obiecać wiele niestety nie mogę, oczywiście poza nieśmiertlną chwałą i sławą.

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s