Życie nad przepaścią

B.chouardii - w panelu A - siedliska (czyli pirenejskie klify i przepaście). W panelu B - kwitnący osobnik męski. /źródło: Garcia et al., PLoS ONE 7(9): e44657 (CC BY 3.0) ©2012

Dzikie, strome górskie szczyty są zazwyczaj pozbawione wegetacji z bardzo dobrej przyczyny: brak składników odżywczych (bo nawet rośliny nie są w stanie żywić się tylko powietrzem), mało miejsca na rozwój systemu korzeniowego i niekorzystna gleba, a przede wszystkim – marne szanse na rozprzestrzenienie się. Gatunki żyjące w takich warunkach – bo mimo wszystko istnieją i takie – są zazwyczaj dobrze przystosowane do dramatycznego klimatu i ostrych warunków pogodowych, osiągają jednak mizerne rozmiary i żyją bardzo długo, aby zapewnić przetrwanie gatunku (bo a nuż kiedyś, na przestrzeni wielu lat, się uda).

ResearchBlogging.orgBadacze z Hiszpanii i Danii opisują w piśmie PLoS ONE jeden taki gatunek: niezwykle rzadką roślinę, Borderea chouardii, na całym świecie występującą tylko w jednym miejscu – w pojedynczej populacji żyjącej 850 m n.p.m. w hiszpańskich Pirenejach. Odkryto ją nieco ponad pół wieku temu – a czekała na odkrycie tak długo z dobrego powodu. Cała populacja znajduje się bowiem w niedostępnych ostępach górskich i zajmuje powierzchnię kilku tysięcy metrów kwadratowych (dla porównania, przeciętne boisko piłkarskie to ok. 7000 m2, singlowy kort tenisowy – niecałe 200).

B.chouardii – w panelu A – siedliska (czyli pirenejskie klify i przepaście). W panelu B – kwitnący osobnik męski. /źródło: Garcia et al., PLoS ONE 7(9): e44657 (CC BY 3.0) ©2012

Borderea chouardii jest pozostałością czasów zaprzeszłych – reliktem tropikalnego okresu w epoce trzeciorzędowej. Jest nietypowym przykładem swojego rodzaju rośliny zielnej, osiąga bowiem matuzalemowy wiek ponad 300 lat! Jak dokładnie udało się to ustalić – tego nie wiem, zwłaszcza biorąc pod uwagę położenie populacji tej rośliny, które było także powodem tego, że opisywane badania prowadzono przez blisko 20 lat. Roślina ma oddzielne osobniki męskie i żeńskie, co oznacza, że pyłek musi zostać między nimi w jakiś sposób przetransportowany, aby roślina mogła się rozmnażać. Łatwo sobie wyobrazić, jakim może to być problemem na hiszpańskich klifach.

Badacze przetestowali najpierw, czy możliwe jest, że pyłek przenoszony jest przez wiatr. Od razu należy tutaj dodać, że to raczej hipoteza mało prawdopodobna – takie rozprzestrzenianie się pyłku jest średnio efektywne, czego dowodem jest choćby to, że jedynie 10% roślin okrytonasiennych polega na tego typu zapyleniu. Doświadczenie nie było skomplikowane – koło roślin umieszczono szklane płytki z naniesionym na nie glicerolem. Po pewnym czasie sprawdzono, czy w glicerolu znajduje się pyłek – i, mówiąc krótko, nie znajdował się.

Naukowcy spędzili więc dalej niekończące się godziny obserwując, jakie owady przyciągane są przez kwiaty Borderea chouardii. Takich obserwacji wykonano prawie 400 (każda trwająca około kwadransa), zarówno roślin wegetujących w grupkach, jak i pojedycznych, odizolowanych osobników. Okazało się, że rośliny odwiedzane są bardzo chętnie przez co najmiej trzy gatunki mrówek, Pheidole pallidula, Lasius grandis oraz Lasius cinereus, które pojawiały się w okolicy kwiatów rośliny, przyciągane prawdopodobnie nektarem.

Tym jednak, że mrówki okazały się „zapylaczami” dla B.chouardii, badacze nie byli specjalnie zaskoczeni. Roślina ta bowiem ma sporo cech charakterystycznych dla roślin przez mrówki zapylanych: łatwo dostępny nektar, niewielki wzrost, małe kwiaty, ktore nie przyciągają dużych owadów latających. Znacznie ciekawszym aspektem było zachowanie jednego z gatunków mrówek, Pheidole pallidula. Mrówki bowiem do roślin powracały w okresie owocowania, ale tylko insekty z tego jednego gatunku usuwały wówczas nasiona i zabierały je ze sobą do szczelin skalnych, w których mieszkały. Naukowcy znaleźli młode siewki wyrastające z aktywnych mrówczych gniazd.

Mrówki działają zatem w dwojakiej roli: po pierwsze zapewniają zapylenie, po drugie zaś – rozprzestrzenianie się rośliny. Sytuacja ta daleka jest od ideału, łatwo bowiem wyobrazić sobie, że jakaś ekologiczna katastrofa dotyka populację mrówek: niechże to będzie na przykład jakiś zjadliwy pasożyt, który doprowadzi mrówki w tym rejonie na skraj zagłady. B.chouardii zależy zaś od ich obecności w stopniu niewyobrażalnym. Jedynym usprawiedliwieniem dla tej niezbyt bezpiecznej strategii ewolucyjnej jest – i tu wracamy do początku – zaskakująca długowieczność B.chouardii, która powoduje, że nawet jeśli mrówki czasem zawodzą, roślina mnóstwo czasu, aby dać się zapylić inaczej.

María B. García, Xavier Espadaler, Jens M. Olesen (2012). Extreme Reproduction and Survival of a True Cliffhanger: The Endangered Plant Borderea chouardii (Dioscoreaceae) PLoS ONE, 7 (9) : 10.1371/journal.pone.0044657

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s