Dla Czytelników wiernych i oddanych – konkurs

Okładka nagrody zapożyczona z Amazona.

Blog się rozwija – niespecjalnie prężnie, ale w sensie budowania publiki nawet trochę. Aby nieco Was zachęcić do pomocy w promowaniu bloga ogłaszam niniejszym mały konkurs. Poniżej kilka słów: o nagrodzie, o zasadach (proszę przeczytać, bo skomplikowane nie są, ale różnią się w zależności od tego, jak blog jest śledzony), i o **pie Maryni.

Nagroda

Zacznijmy od najważniejszego, czyli tego, co otrzyma jakiś szczęśliwiec (mam nadzieję, że rozumiejący po angielsku). Za niecałe dwa tygodnie wydana zostanie książka popularnonaukowa Matta Kaplana o nauce potworów Spojrzenie meduzy i ugryzienie wampira. Matt z zawodu jest dziennikarzem naukowym – czy też tym, co Anglicy bardziej adekwatnie nazywają science writer. Był współautorem książki z Davidem Attenborough, publikował (i myślę, że teraz, gdy książka jest już skończona, znowu będzie publikował) teksty naukowe m.in. w Nature, The Economist, National Geographic i Scientific American. Z wykształcenia jest paleontologiem, więc na potworach zna się na pewno.

Okładka nagrody zapożyczona z Amazona.

Książka jest już zamówiona i mam nadzieję, że do nie mnie dotrze zanim się konkurs skończy (jak się zaraz przekonacie, koniec konkursu jest lotny, więc może być różnie). Być może, chociaż tu muszę podkreślić, że tego jeszcze z autorem nie dyskutowałem, uda mi się zdobyć książkę ze spersonalizowaną dedykacją. Mam nadzieję, że Matt się na to zgodzi, bo że podpisze w ogóle – nie mam wątpliwości.

Innymi słowy jest o co walczyć, tudzież na co liczyć.

Zasady

Konkurs ma na celu promocję bloga – z tej prostej przyczyny zakończony zostanie, gdy strona nic prostszego na facebooku dobije do 600 fanów. To z jednej strony sporo, z drugiej zaś – ostatnio dzięki reklamie pewnego Badacza Komunikacji z dnia na dzień blogiem zainteresowało się 30 osób, więc może się okazać, że za tydzień będzie po ptokach.

Żeby wziąć w konkursie udział należy, przed jego zakończeniem, uczynić jedną z dwóch rzeczy:

  1. Zasubskrybować bloga mailowo lub
  2. Zgłosić w komentarzu pod tym postem, że chce się wziąć udział.

Osoby, które już są zasubskrybowane mailem, zostaną wzięte pod uwagę automatycznie. Osoby, które lajkują na facebooku lub plusują na gieplusie, będą się musiały trochę wysilić i skomentować. Wszystkie te grupy, aby zwiększyć swoje szanse na wygraną – bo im mniej chętnych, tym oczywiście większa szansa wylosowania nagrody – będą musiały bloga trochę popromować. Mam nadzieję, że nie uznacie tego za nie warty starań wysiłek.

Wszystkie osoby, które albo automatycznie albo przez system komentarzy zostaną zgłoszone do konkursu, zostaną pod koniec wrzucone do kapelusza i sierotka – bez obaw, znajdę jakąś niczego nie podejrzewającą sierotkę – wylosuje zwycięzcę (podobnie jak to miało miejsce przy konkursie urodzinowym).

[edited] Jeśli zwycięzca, po wysłaniu przeze mnie emaila z powiadomieniem o nagrodzie, nie potwierdzi w ciągu 48 godzin chęci otrzymania tejże nagrody, to losowanie zostanie ponowione – aż do skutku. [/edited]

Oczywista oczywistość

Proszę pamiętać, przy zgłaszaniu się do konkursu przez system komentarzy, żeby podać swojego maila, abym miał jak się ze zwycięzcą skontaktować.

Tyle tytułem konkursu. Innych wieści specjalnie nie mam. Ale wykorzystam może tę okazję, żeby zachęcić wszystkich na kilka ostatnich wpisów:

– najnowszy wpis z serii Łańcuch Skojarzeń: Higgsa łańcuch skojarzeń;

krótki esej o redaktorach naukowych, z którym możecie się zgodzić lub nie;

– opisana na naTemacie krótka historia męskiej pigułki antykoncepcyjnej – która zaczęła jako lek przeciwnowotworowy – JQ1;

ostatnia Molekuła Miesiąca – sarkozyna (wciąż zbieram się na kolejną część i znowu mi miesiąc minął…).

Pragnę też dodać, że urok września i października jest taki, że z reguły bardzo dużo się w nauce dzieje – z racji powakacyjnego szturmu na laboratoria, no i oczywiście noblowskich wyczekiwać. Aż nie nadążam. A tu zbliża się noblowski tydzień, inne terminy i jeszcze sezon chodziarski mi się właśnie zaczyna. Ciężkie życie. Ale będę się starał, tyle mogę obiecać.

P.S. Jako że ideałem nie jestem i coś mogłem przeoczyć, zastrzegam sobie prawo do drobnych modyfikacji zasad konkursu w jego trakcie. Daję za to słowo skauta, że będą to zmiany tylko kosmetyczne, nie wpływające na szanse wylosowania nagrody. To powiedziawszy – podwójne zgłoszenia będą usuwane.

28 Comments

  1. no właśnie, może najpierw jakaś ankieta kto w jaki sposób czyta Twojego bloga? ja np też google readerem, dzięki niemu mam to samo na desktopie, laptopie i w smartfonie, poukładane tematycznie i w ogóle porządek

    Lubię

    1. O jejuśku… Ale przecież w konkursie nie chodzi o to, kto jak czyta bloga. Wszyscy się mogą zgłaszać tak samo – przez podanie emaila. Poza maleńkim wyjątkiem osób, które zrobiły to zapisując się na listę mailingową. Nie wiem zatem, skąd to całe zamieszanie: czy przez to, że facebook jest benchmarkiem, czy z jeszcze jakiegoś innego powodu?

      @Piotr: I masz rację – zasadniczo nie są. Ich liczbę mogę sprawdzić, ale to tyle. Chyba że jakieś wyjątkowe szpiegostwo zacząłbym uprawiać, ale nie wiem, bo się na szpiegostwie nie znam ;)

      Edited: A nawiasem mówiąc, to co by było, gdybym zrobił ankietę i by się okazało, że bloga czyta 5 osób (z czego cztery to mama, tata i rodzeństwo). To ja już wolę nie ;)

      Lubię

      1. Nie wiem zatem, skąd to całe zamieszanie: czy przez to, że facebook jest benchmarkiem, czy z jeszcze jakiegoś innego powodu?
        To chyba ja jestem odpowiedzialny za całe zamieszanie.

        Chciałem tylko zwrócić uwagę, że wielu ludzi (wciąż większość społeczeństwa, w tym specyficzne grupy) nie używa aktywnie Facebooka, zatem rzeczywiście, jak zauważyłeś, nie jest on dobrym benchmarkiem w ocenie znaczenia Twojego bloga.

        Moja uwaga sugerująca dystans do „znajomych” z Facebooka nie miała nic wspólnego z konkursem, ot taka luźna uwaga.

        Lubię

    1. Mogę tylko zapewnić, że jeśli jakość spadnie, to nie będzie to miało nic wspólnego z popularnością lub jej brakiem (a prędzej z tak przyziemnymi czynnikami jak np. brak czasu i ochoty, do których jednak, mam nadzieję, prędko nie dojdzie).

      Lubię

  2. Rafale – weź tylko pod uwagę jedną okoliczność. Wielu ludzi (przynajmniej takich, których interesuje Twój blog) NIE używa Facebooka.

    Ryzykuję twierdzenie, że wśród Twojego „targetu” takich jest większość. Już kiedyś dostałem po głowach od blogowiczów (na innym blogu) za tak obrazoburcze twierdzenia, ale w pełni je podtrzymuję. Jak pojawia się dobra i absorbująca praca, możliwość zarobku, rodzina, możliwość i umiejętność ciekawego spędzenia czasu (na przykład czytając teksty popularnonaukowe) – media „społecznościowe” z ich „znajomymi” często idą w odstawkę.

    Oczywiście są ludzie zainteresowani mediami społecznościowymi zawodowo – politycy, usługodawcy itd. Ale oni chcą bardziej mówić niż słuchać, i to ustami specjalistów marketingowych od marketingu szeptanego.

    Lubię

    1. Jacku, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Stąd też automatyczne włączenie do konkursu osób, które subskrybują przez listę mailingową (chyba do tego dodam też śledczych wordpressowych, jak tylko wydumam jak) – bo tak najczęściej blog jest śledzony przez luczi, którzy swoje internetowe lektury traktują bardziej wybiórczo.

      Promowanie bloga – czy to na facebooku czy to gdzie indziej służy tylko i wyłącznie blogowi. Nie zwiększa niczyich indywidualnych szans na nagrodę – a jedynie szanse wszystkich osób w puli w równym stopniu. A facebooka przyjąłem jako benchmark, bo tak jest wygodnie.

      Dodać też muszę, że zwiększanie zasięgu bloga służy tylko dwum celom: po pierwsze, dojściu do większej liczby osób, które mogą chcieć czytać o takich rzeczach, o jakich piszę (z ciekawości czy to hobbystycznej czy zawodowej). Po drugie zaś, zaspokojeniu mojego ego ;) Ta liczba nie przekłada się jednak dla mnie na żadne profity. Jak wiesz, na nic prostszego nigdy nie było reklam, nie ma i w przewidywalnej przyszłości nie planuję tego zmieniać.

      Lubię

      1. bo tak najczęściej blog jest śledzony przez lucdi, którzy swoje internetowe lektury traktują bardziej wybiórczo
        Nie wiem jak inni – ale ja do śledzenia ciekawych tekstów w internecie używam Google Readera (on działa chyba poprzez RSS), z którego prasówkę w niezmiernie atrakcyjnej formie układa mi codziennie aplikacja o nazwie flipboard. Myślę, że podobnie postępuje spora część internautów o sprecyzowanych zainteresowaniach i poglądach – używa dedykowanych aplikacji do subskrybowania pożądanych treści.

        Lubię

        1. No niestety nie wymyśliłem jeszcze, jak inaczej (poza komentowaniem) swój udział zgłaszać mogłyby osoby subskrybujące rssy. Jakby się dało łatwiej, to bym tak zrobił, ale wydaje mi się, że niestety się nie da.

          Chyba że wciąż chodzi Ci o traktowanie numerka na fejsie jako granicy – to naprawdę jest tylko kwestia wygody. Nie wiem, ile osób subskrybuje przez rss-y: statystyki wordpressa nie udzielają takiej informacji, a szukać po necie mi się po prostu nie chce, bo jestem leń (bo wiem, że się to da sprawdzić oczywiście).

          Lubię

    1. Czy ja wiem? Taka sama loteria jak w maju, jedyną zmianą, którą wprowadziłem, jest uzależnienie szans na wygraną od promowania bloga (i to też pośrednio). Ale dzięki za wsparcie :)

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s