We własnych oczach jesteśmy piękniejsi

źródło: flickr; Frederic Bisson (CC BY)

Wiele badań – zarówno medycznych, jak i socjologicznych/psychologicznych – opiera się na samodzielnym zdawaniu relacji, które przez badaczy są jedynie gromadzone i analizowane. Te tzw. self-report studies (nie jestem pewien, jaka jest polska nazwa tego typu badań, ale mam nadzieję, że jakiś psycholog szybko nam właściwy termin podrzuci) mają to do siebie, że oczywiście osoby będące przedmiotem badań mogą być obiektywne w pewnych kwestiach tylko w ograniczonym stopniu.

Problem oczywiście pojawia się, gdy w ten sposób prowadzone jest badanie epidemiologiczne dotyczące poważnych medycznych problemów: np. takiej choroby cywilizacyjnej jak otyłość (za którą idą problemy z układem krążenia, cukrzyca i tym podobne). W tego typu badaniu dużą grupę pacjentów pyta się na przykład o ich BMI – albo, żeby upewnić się, że nikt się w obliczeniach nie machnął, o wzrost i wagę.

ResearchBlogging.orgKilka lat temu grupa naukowców irlandzkich przeprowadziła badanie porównujące dane dotyczące BMI gromadzone bezpośrednio przez pacjentów i pomiary kliniczne (czyli dokonane w gabinecie lekarskim). W pracy opublikowanej w piśmie BMC Public Health w 2010 roku, badacze przeanalizowali wyniki ankiet wśród pacjentów pytających o wzrost i wagę – ankiety przeprowadzono w 1998, 2002 oraz 2007 roku, a udział w niech wzięło pomiędzy około 5 a 10 tysięcy osób.

Czego się dowiedzieli? Otóż okazało się, że, po pierwsze, w tym niemal dziesięcioletnim okresie, przeciętne BMI Irlandczyków wzrosło (niezależnie od tego, czy mierzono je według danych pacjentów czy klinicznych). To raczej nie powinno być niespodzianką, a i z pewnością nie ma się co z Irlandczyków nabijać, że są grubi: już nawet nie tajemnicą, ale oczywistością poliszynela jest to, że w krajach cywilizowanych jest coraz więcej ludzi otyłych.

Znacznie ważniejsze i ciekawsze było jednak porównanie wyników uzyskanych na podstawie danych pacjentów i danych klinicznych. Okazało się bowiem, że wyniki na podstawie danych pacjentów zaniżają ich BMI. To przekłada się oczywiście na problemy zdrowia publicznego: oznaczać bowiem może, że wiele osób, które same sobie liczą BMI, żyje w przekonaniu, że otyłość to problem, których ich nie dotyczy. Podczas gdy dotyczy i owszem. Autorzy zastanawiali się skąd wynika ta różnica – i czemu bardziej wyraźna była w 2007 roku niż we wcześniejszych badaniach. Doszli do wniosku, że odpowiedzialne są tutaj obie płcie (czyli tak, panowie też są próżni!).

źródło: flickr; Frederic Bisson (CC BY)
źródło: flickr; Frederic Bisson (CC BY)

Jednak dopiero w nowej pracy, która ukazała się w styczniu tego roku w PLoS ONE, autorzy podeszli do tej kwestii bardziej metodycznie i zadali dość oczywiste pytanie: czy zaniżone BMI to wynik zawyżania wzrostu czy zaniżania wagi? I jak wygląda to w skali czasu?

To, że wszyscy chętnie zawyżamy swój wzrost, a zaniżamy wagę, wiadomo nie od dzisiaj. Irlandczycy odkryli jednak coś intrygującego: respondenci zawyżali swój wzrost w takim samym stopniu w 2007 roku, co we wcześniejszych latach. Jednak znacznie bardziej w 2007 roku zaniżali swoją wagę. Co to oznacza? Oczywiście ma to wspomniane już przeze mnie reperkusje dla zdrowia publicznego. Warto może jednak zastanowić się, czemu tak ważne dla nas dzisiaj jest – i wyraźnie staje się coraz ważniejsze – to, żebyśmy byli chudzi? Czy jest to efekt kulturowy? Pytanie, chociaż wydawać może się oczywiste – nie jest, zwłaszcza jeśli zwrócimy uwagę na to, że już wzrost wyraźnie nie ma dla nas takiego znaczenia. A chyba przecież powinien.

Kilka dni temu internet obiegły grafiki z pracy opublikowanej w PNAS dyskutującej jak wyglądają preferencje pań, jeśli chodzi o wygląd fizyczny partnera. W pracy tej autorzy patrzyli na to, jak rozmiar penisa współdziała z resztą ciała: z tym jaki jest stosunek szerokości bioder i ramion, a także ze wzrostem. I przesłanie ogólnie jest takie (pomijając arcymedialny aspekt długości penisa), że znaczenie ma nie tylko to, czy partner jest gruby, czy chudy, czy umięśniony i upakowany – znaczenie ma też to, czy jest wysoki. No i w tym kontekście to, że pacjenci w mniejszym stopniu przejmują się swoim wzrostem, powinno już wzbudzić większe zainteresowanie. I sprowokować nas ponownie do pytania: czy obsesja na punkcie małej wagi jest produktem natury czy kultury?

Literatura:

1. Shiely, F., Perry, I., Lutomski, J., Harrington, J., Kelleher, C., McGee, H., & Hayes, K. (2010). Temporal trends in misclassification patterns of measured and self-report based body mass index categories – findings from three population surveys in Ireland BMC Public Health, 10 (1) DOI: 10.1186/1471-2458-10-560

2. Shiely, F., Hayes, K., Perry, I., & Kelleher, C. (2013). Height and Weight Bias: The Influence of Time PLoS ONE, 8 (1) DOI: 10.1371/journal.pone.0054386

3. Mautz, B., Wong, B., Peters, R., & Jennions, M. (2013). Penis size interacts with body shape and height to influence male attractiveness Proceedings of the National Academy of Sciences, 110 (17), 6925-6930 DOI: 10.1073/pnas.1219361110

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s