Jak odrzucenie zamienić w akceptację?

Recenzent mówi: skacz; autor pyta: jak wysoko?

Wcześniej w tym tygodniu opisywałem różne rodzaje decyzji odmownych, które autorzy otrzymują z redakcji naukowych (czy też raczej starałem się przybliżyć polskim czytelnikom tę klasyfikację opublikowaną pół dekady temu w Journal of Cell Science, opisaną przez anonimowego felietonistę). Samo rozumienie jednak, co dokładnie oznacza list decyzyjny, który otrzymaliśmy, to dopiero połowa sukcesu. Druga połowa to odpowiednia na niego odpowiedź.

Pominę tutaj listy wysyłane przez rozeźlonych autorów w odpowiedzi na decyzje bardzo odmowne („a dajcież wy nam święty spokój” lub „stare już nie jare”). W tych sytuacjach bowiem autorzy mogą zrobić niewiele, by zmienić zdanie redakcji na temat decyzji. Nie mogąc zaś użyć argumentów merytorycznych powołują się często na argumenty ad personam i temu podobne. W zeszłorocznym wpisie o goryczach redaktorskiego życia zaproponowałem sześć zaleceń dotyczących tego, czego autorzy nigdy, ale to nigdy, nie powinni robić. W przypadku zatem takich decyzji – odsyłam do tamtego wpisu. Dzisiaj jednak słów kilka o tym, co zrobić, gdy decyzja odmowna pozostawiła nam otwartą furtkę do ponownego złożenia poprawionej pracy.

Autor JCS w drugiej części swojego felietonu przedstawia w skrócie sposób, w jaki powinno się odpowiadać redakcji oraz recenzentom. Nie mam zamiaru tłumaczyć, jak powinno się sporządzać poprawki: to zależy oczywiście od dyscypliny, w której badacz pracuje. Ponadto nie chciałbym sprawiać wrażenia, że się wymądrzam – z pewnością czytelnicy będący czynnymi badaczami (w odróżnieniu ode mnie) doskonale wiedzą, jak sobie z tym radzić.

Rady zatem dotyczyć będą raczej stylu.

O czym zatem należy pamiętać? Otóż po pierwsze i przede wszystkim o tym, że zarówno redaktor jak i recenzent poświęcili sporo swojego bezcennego czasu, często za darmo (zwłaszcza recenzenci) po to, aby pomóc autorom publikację ulepszyć. I warto to sobie prędko uświadomić: że w 99% przypadków wskazówki i wymagania recenzentów mają na celu właśnie ulepszenie pracy, a nie ukręcenie jej łba czy uwięzienie na wieki w procesie wydawniczym. Dlatego oznaką dobrego smaku są podziękowania jednym i drugim za ich ciężką pracę i wkład. Niezależnie od tego, czy po przeczytaniu recenzji pałacie do recenzentów miłością czy nienawiścią.

W liście do recenzentów warto zastosować się do prostej recepty: rozpocząć od podziękowań (oddzielnie do każdego recenzenta – bowiem często nie czytają oni odpowiedzi do innych recenzentów, a nie chcecie, aby ta część Waszej odpowiedzi im umknęła), a następnie skopiować treść recenzji verbatim. Swoje odpowiedzi do poszczególnych uwag należy umieścić bezpośrednio pod tymi uwagami. Najchętniej inną czcionką,  najlepiej też innym kolorem, co by się recenzent/redaktor nie musiał zastanawiać, które słowa są Wasze, a które nie. Każda odpowiedź powinna kończyć się odniesieniem do zmian w tekście pracy.

Odpowiadając recenzentom dobrze jest się nieustannie kajać. Możecie oczywiście nie poczuwać się do winy. Możecie sądzić, że to recenzent coś źle zrozumiał bądź zinterpretował. Musicie jednak pamiętać, że to recenzenta musicie przekonać, że dokonaliście najlepszych możliwych poprawek. Nie pomoże w tym nazywanie go (mniej lub bardziej bezpośrednio) idiotą.

Prawda jest zresztą taka – jak podkreślałem w komentarzu pod tekstem na Warsztacie Badacza – że jeśli recenzent czegoś w pracy nie zrozumiał (a zakładam, że dobrany był tak, by być specjalistą w danej dziedzinie, a nie z łapanki), to prawdopodobnie jest to wina autorów… Pracując nad czymś dniem i nocą łatwo bowiem zapomnieć, że nie pisze się pracy dla siebie, ale dla ludzi – dla czytelników, którzy nie zawsze muszą być zaznajomieni ze wszystkimi maleńkimi niuansami, z każdym specjalistycznym zwrotem. Dlatego jeśli specjalista-recenzent ma problemy ze zrozumieniem Waszych pomysłów i koncepcji, tym bardziej nie poradzą sobie z nimi inni czytelnicy.

Recenzenci czasem poproszą o wykonanie dodatkowych doświadczeń. Często odkryjecie, że zaproponowane przez nich analizy bądź eksperymenty rzeczywiście pomagają bardzo we wzmocnieniu czynionych przez Was argumentów. Od czasu do czasu jednak zażądane zostanie przenoszenie gór – doświadczenia tak trudne, czasochłonne i drogie, że wystarczyłyby same w sobie na kolejną pracę. Czasem też zaproponowany eksperyment będzie po prostu niemożliwy. W takiej sytuacji należy po prostu odpowiedzieć: „Dziękujemy recenzentowi za tę przemyślaną i użyteczną sugestię, aby kluczowy eksperyment przeprowadzić w warunkach zerowej grawitacji. Zgadzamy się, że takie analizy mogłyby doprowadzić do bardzo ciekawych wniosków, jednak wydaje nam się, że takie doświadczenia powinny stać się raczej przedmiotem przyszłych studiów i dlatego problem ten nie został poruszony w niniejszej wersji pracy. Z pewnością jednak podejmiemy się tego zadania następnym razem, gdy będziemy w stanie swobodnego spadania”.

Recenzent mówi: skacz; autor pyta: jak wysoko?
Recenzent mówi: skacz; autor pyta: jak wysoko?

Na koniec listu wypada podziękować recenzentom jeszcze raz. Na tym etapie możecie czuć się jak najgorszy rodzaj lizusa, koniec końców jednak to od recenzentów zależeć w dużej mierze będzie, czy Wasza poprawiona praca zostanie zaakceptowana. Jeśli poprawi Wam to samopoczucie, to dodam tylko, że ci sami recenzenci będąc w Waszej sytuacji przed lizusostwem się nie uchylą i będą swoim recenzentom odpowiadać z równą pokorą.

Jeśli jednak po tak przygotowanej odpowiedzi praca i tak zostanie odrzucona – nie należy się zrażać. Takie życie. Trzeba po prostu udać się do innego pisma, które może być bardziej skłonne do pozytywnej decyzji. I pamiętajcie o odkryciu Calcagno i kolegów, opisanym w zeszłym roku w Science: prace, które na etapie recenzji otrzymały decyzję negatywną, mają tendencję do bycia bardziej cytowanymi. Być może właśnie przez to, że kolejne poprawki naprawdę je ulepszyły. I chociaż oczywiście po odrzuceniu większa jest szansa na publikację w piśmie o niższym IFie, to jednak w naszej polskiej parametrycznej rzeczywistości ta większa ilość cytacji powinna to zrównoważyć poprzez podniesienie Waszego indeksu Hirscha. Czego Wam serdecznie życzę (wyższego indeksu h, a nie negatywnych decyzji oczywiście).

Autor felietonu w JCS kończy swój tekst uroczą anegdotą, którą tutaj przytaczam, chociaż mam podejrzenie, że tekst jednak w przekładzie nieco traci. Opisuje on przykład odpowiedzi wysłanej do redakcji na list z negatywną decyzją:

Droga Redakcjo!

Dziękujemy za odrzucenie naszej pracy. Jak zapewne wiecie, otrzymujemy bardzo wiele listów z negatywnymi decyzjami i niestety nie jesteśmy w stanie przyjąć ich wszystkich. Wasza negatywna decyzja została szczegółowo i ostrożnie zrecenzowana przez trzech specjalistów z naszego laboratorium i bazując na ich opinii musimy orzec, że nie jesteśmy w stanie zaakceptować tej decyzji. Nie powinniście jednak przez to rozumieć, że w jakikolwiek sposób uwłacza to Wam, ani Waszemu szacownemu pismu. Mamy nadzieję, że bez wahania będziecie dalej odrzucać nasze prace w przyszłości.

Z poważaniem,

Poważne mam podejrzenie, że list jest tylko kolejną legendą miejską. Oczekuję jednak dnia, w którym sam otrzymam taką odpowiedź. Wydrukują ją sobie wówczas i oprawię w ramki na dowód, że nawet autorzy zawiedzeni decyzjami, które nie zawsze rozumieją, także potrafią do tego podejść z dystansem i poczuciem humoru.

2 Comments

  1. W róznych dyscyplinach naukowych bywa róznie. Kiedyś zetknąłem sie z recenzją, która miała mniej więcej takie znaczenie – Materiał nie nadaje się do publikacji, bo recenzent nie zetknął się z czymś takim, a to oznacza, że to jest niemożliwe. – Dobrze, że redaktor zachował się jak należy i po naszym proteście, pracę opublikowano bez dalszej zwłoki. Jeśli jednak, chcemy mieć pewność, że nasza praca zostanie na pewno odrzucona (sic!) to proszę zajrzeć tutaj: http://www.universalrejection.org/ :)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s