Polski badacz wśród tuzów analizy

Profesor Janusz Pawliszyn/materiały Uniwersytetu Waterloo

Branżowy periodyk dla chemików analityków (i innych analityków także) zbierał się w sobie przez ostatnie kilka miesięcy, szukał, analizował, by wreszcie kilka dni temu ogłosić Listę Mocy (ang. Power List): ranking stu najbardziej wpływowych badaczy i badaczek zajmujących się analizą. Pierwsze dwadzieścia miejsc na liście jest numerowane, pozostałe 80 osób jest wymienione już tylko alfabetycznie, na ex aequo dwudziestym pierwszym miejscu.

Czołówkę listy okupują: John Yates III z Instytutu Scrippsa w La Jolla, który nauce zasłużył się głównie opracowaniem opartych na spektrometrii masowej metod badania białek (o proteomice – bo o tej dziedzinie mowa – więcej poczytać możecie tutaj); Ruedi Aebersold z ETH w Zurychu, także specjalizujący się w technologiach proteomicznych, zwłaszcza opartych na znakowaniu izotopowym; oraz George Whitesides z Harvardu, o którym na tym blogu pisałem w kontekście jego badań nad systemami mikrocieczowymi (tu, tu i tutaj).

Duży zaszczyt kopnął tutaj, pośrednio, polską naukę. A dokładniej jednego badacza. Bardzo wysokie, jedenaste miejsc na liście zajmuje bowiem profesor Janusz Pawliszyn, obecnie prowadzący swoją grupę na Uniwersytecie Waterloo w Kanadzie. Zajmuje się między innymi mikroekstrakcją z zastosowaniem fazy stałej oraz rozdziałem za pomocą ogniskowania izoelektrycznego w systemach kapilarnych.

Profesor Janusz Pawliszyn/materiały Uniwersytetu Waterloo
Profesor Janusz Pawliszyn/materiały Uniwersytetu Waterloo

Dla Czytelników fetyszyzujących wskaźniki wpływu dodam, że jego indeks Hirscha wynosi 72 (czyli niemało!), a większość prac publikowana jest w najlepszych periodykach poświęconych chemii analitycznej (Angewandte Chemie, Anal Chem, Anal Chim Acta, Analyst i innych).

Najnowsza z jego publikacji opisuje właśnie opartą o mikroekstrakcję metodę do małoinwazyjnego pobierania tkanek. W innych niedawnych pracach badał lotne składniki miodu, określał zawartość kokainy i metadonu w moczu, czy wreszcie – analizował skład śliny ludzkiej pod kątem zawartości metabolitów. Badania zatem prowadzi niezwykle ciekawe, a wysokie miejsce na liście z całą pewnością nie jest przypadkiem.

Blog nic prostszego w związku z powyższym składa panu profesorowi serdeczne gratulacje!

7 Comments

  1. Fajnie że jest jakieś polskie nazwisko w pierwszej dwudziestce, ale ja bym wolała żeby to był ktoś kto robi badania w Polsce i tym samym jest faktycznie polskim naukowcem. To tak jak oglądam jakiś film amerykański, w którym połowa obsługi technicznej albo reżyser albo aktorzy mają dziwnie słowiańsko brzmiące nazwiska. Niestety to wcale nie czyni filmu polskim, czy też słowiańskim. To że polacy daleko zaszli w nauce za granicą to oczywista oczywistość… Tylko to nam nadal nic nie daje bo dla przeciętnego człowieka to amerykański profesor.

    Lubię

    1. Też sądzę, że byłoby fajnie, ale niestety żadnego badacza z polskiej uczelni na liście nie ma (w ogóle, z nazwiskiem polskim, czy niepolskim). Z pewną nadzieją (patrząc na obecną listę) oczekuję, że znajdzie się na niej w przyszłości dr Garstecki z PANu – z działki chemii analitycznej bliższej memu sercu, a jestem pewien, że mamy wielu innych badaczy, którzy mogliby się na tej liście znaleźć, gdyby za granicą byli bardziej zauważani; nie za badania, które już często są na najwyższym poziomie, ale za publikacje w pismach tzw. renomowanych, których jednak trochę brakuje.

      Lubię

  2. Wyjdzie, że się czepiam, ale muszę zapytać… Otóż napisałeś: „Duży zaszczyt kopnął tutaj, pośrednio, polską naukę” i mnie ciekawi, co ma skądinąd wybitny prof. Pawliszyn z „polską nauką” wspólnego?. Z tego co mi wiadomo od wielu lat i to chyba nawet od początku lat ’80 pracuje On za oceanem i z Polską jako taką ma specjalnych związków poza pochodzeniem i rodziną. Czy wiesz coś, czego ja nie wiem w tym temacie?

    Niezależnie od mojego pytania/komentarza również przyłączam się do gratulacji, bo to co opisałeś, to wielka sprawa!

    Lubię

      1. Haha, czyli Twoje aktualne osiągnięcia, albo moje jeśli kiedyś stąd wyjadę też będą liczyć się do dorobku „polskiej nauki”? Moim zdaniem raczej nie…
        Co innego gdybyś napisał – „duży zaszczyt dla naukowca polskiego pochodzenia”, albo „duży zaszczyt dla naukowca, który wcześniej kształcił się w Polsce” albo nawet „Polak potrafi” etc. Dodałbym jeszcze jedną propozycję, ale tutaj ugryzę się w język (palce?) :)

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s