Molekuła Miesiąca – zdobywca Afryki

Dziewczynka należąca do peruwiańskiego ludu Keczua. /źródło: wiki;  Donkeet (CC BY-SA)

Gdy pod koniec XVI i na początku XVII w. hiszpańscy osadnicy zaczęli napływać do Ameryki Południowej, szybko odkryli, że należący do ludu Keczua tubylcy stosowali do leczenia gorączki sproszkowaną korę chinowca. W pierwszej połowie siedemnastego stulecia powracający do Europy jezuici sprowadzili ze sobą ten produkt, który w 1631 roku został zastosowany po raz pierwszy w Rzymie do leczenia malarii.

Dziewczynka należąca do peruwiańskiego ludu Keczua. /źródło: wiki;  Donkeet (CC BY-SA)
Dziewczynka należąca do peruwiańskiego ludu Keczua. /źródło: wiki; Donkeet (CC BY-SA)

Kora chinowca, nazywana przez kolejne stulecia także korą jezuitów lub peruwiańską korą, stosowana była, okazjonalnie, do leczenia malarii przez kolejne stulecia. Pod koniec siedemnastego wieku z malarii wyleczono za pomocą tego specyfiku angielskiego króla, Karola II.

Skuteczny i wydajny lek na malarię mógł powstać jednak dopiero po wyizolowaniu substancji aktywnej peruwiańskiej kory. W 1820 roku dokonało tego dwóch Francuzów: Pierre Pelletier oraz Joseph Caventou. Wyizolowaną substancją nazwali chininą.

Już w formie oczyszczonej chinina zaczęła być bardziej powszechnie stosowana do profilaktyki i leczenia malarii w połowie XIX w. I w dość dosłownym sensie zmieniła bieg historii. Wszelkie imperialistyczne i kolonialne zapędy Europejczyków w Afryce były do tej pory hamowane przez lokalne choroby, na które rdzenni mieszkańcy kontynentu byli uodpornieni: żółtą febrę oraz malarię. Europejczycy na choroby byli zaś okrutnie wrażliwi: do tego stopnia, że Afrykę Zachodnią nazywano „Grobem Białego Człowieka”.

Jednak gdy w 1854 roku przez środek Afryki przedarła się ekspedycja, która dzięki sowitemu zaopatrzeniu w chininę nie straciła ani jednego członka (nie wiem na pewno, czy żadnego – ale żadnego przez chorobę), stało się jasne, że chinina jest kluczem do podboju Afryki, który nastąpił w kolejnych dekadach. I chociaż może jest to duży mentalny skok, warto tu też dodać, że ten europejski ekspansjonizm w Afryce był jednym z procesów, który ostatecznie doprowadził do pierwszej wojny światowej.

Struktura chininy.
Struktura chininy.

Chinina, jak wiele innych alkaloidów, przez wzgląd na swoją strukturę (poniżej) jest raczej słabo rozpuszczalna w wodzie (ok. 50 mg na 100 mL wody). Tak się jednak składa, że znacznie, znacznie lepiej rozpuszcza się w alkoholu. Ma też mocno gorzki smak: żyjący w tropikach Brytyjczycy zaczęli z czasem maskować jej smak za pomocą ginu; firma Schweppes z czasem odkryła, że możliwe jest też rozpuszczanie chininy w wodzie gazowanej – dało to początek tonikowi, a także popularnemu drinkowi: ginowi z tonikiem.

Zanim jednak komuś przyjdzie go głowy, że popijanie słynnego G&T zastąpić może normalną terapię, uprzedzam: normalny drink zawiera (w zależności oczywiście od tego, ile jest w nim toniku) prawdopodobnie około 20 mg chininy. Dawka lecznicza to ok. 700-1000 mg dziennie. Czyli w porywach do 50 drinków: takie leczenie pomogłoby, być może, na malarię, ale spora szansa, że wcześniej wykończyłaby nas marskość wątroby.

Jak każdy lek, także i chinina musi być stosowana z umiarem. Nie jest ona już zresztą obecnie stosowana jako pierwsza linia obrony przed malarią – zastąpiły ją leki nowej generacji, takie jak artemizynina, także będąca związkiem roślinnym, znacznie jednak skuteczniejszym od chininy. W sytuacjach jednak, gdy artemizynina nie jest dostępna, wciąż powraca się do starej dobrej chininy. Dlatego warto wiedzieć, że skutkiem ubocznym zatrucia chininy mogą być szumy uszne, zaburzenia wzroku, wysypki, fotoczułość, vertigo, dysforia (przeciwieństwo euforii), zawroty głowy, nudności czy biegunka. Innymi słowy, zatrucie takie jest bardzo mało przyjemne, chociaż większość nieprzyjemnych objawów znika po zaprzestaniu podawania leku.

Jednak po tej litanii skutków ubocznych (z których najpoważniejsze – i to te raczej nieodwracalne – pominąłem) trzeba dodać, że chinina, wbrew obiegowym wierzeniom, nie działa jako środek wywołujący aborcję. Znacznie większa jest szansa, że osoby próbujące u siebie wywołać poronienie za pomocą tego specyfiku, doprowadziłyby się same do wcześniejszej zapaści nerek. Paradoksalnie, chinina jest właściwie jedynym lekiem antymalarycznym zalecanym przez WHO do leczenia prostych przypadków malarii u kobiet w ciąży!

Chinina w świetle ultrafioletowym fluoryzuje, dzięki czemu drinki oparte na toniku mogą być bardzo ekscytujące:

Zawierający chininę tonik fluoryzuje - wyobraźcie sobie te niesamowite świecące koktajle!
Zawierający chininę tonik fluoryzuje – wyobraźcie sobie te niesamowite świecące koktajle!

I na koniec ciekawostka z ostatniej chwili: na początku tego roku pojawiły się badania testujące wpływ zawartości chininy w suplementach diety. Badania prowadzone co prawda były na myszach, więc nie należy z nich wyciągać pochopnych wniosków. Niemniej pokazano, że chociaż chinina ma wpływ na kontrolę masy u myszy, nie wpływa ona na to, ile jedzenia spożywają.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s