Ludzie jednak nie na miarę?

źródło: flickr;  Victoria Pickering (CC BY-NC-ND)

W 2013 roku w ramach projektu Podwójna Helisa opisywałem nową, wciąż jeszcze się rodzącą technologię redagowania genomu. To nowe narzędzie w biologii molekularnej pozwala na modyfikację praktycznie dowolnej sekwencji DNA, w dowolnym organizmie. I już zostało obwołane terapeutycznym zbawieniem.

Chociaż większość badań nad zastosowaniami tej technologii jest w bardzo wczesnych stadiach, pewne obiecujące znaki już się pojawiły. W zeszłym roku prestiżowy periodyk medyczny The New England Journal of Medicine opublikował wyniki prób klicznicznych na pacjentach zakażonych HIV. Od chorych pobrano białe krwinki CD4, następnie zastosowano technikę redagowania genomu opartą na nukleazach z motywem palca cynkowego, aby zdeaktywować gen CCR5. Tak zmodyfikowane komórki podano następnie pacjentom. W wyniku tej procedury u jednego z pacjentów poziom wirusowego RNA spadł do poziomu niewykrywalnego, a u pozostałych pacjentów też znacznie się zmniejszył.

źródło: flickr;  Victoria Pickering (CC BY-NC-ND)
źródło: flickr; Victoria Pickering (CC BY-NC-ND)

Jedną z często rozważanych – teoretycznie – możliwości jest jednak naprawianie genów jeszcze przed naszymi narodzinami, na poziomie embrionu. Chociaż do badań na ludziach droga tutaj jeszcze daleka (o ile nie niemożliwa), to takie badania na zwierzętach już się dość intensywnie prowadzi. Dlaczego jednak nie na ludziach? Problemy są głównie natury etycznej – z jednej strony oczywiście niesamowita byłaby możliwość leczenia chorób wrodzonych. Z drugiej jednak stąd już tylko krok do eugeniki, dezajnerskich dzieci i tak dalej.

Nie powinna być zatem zaskoczeniem opinia autorstwa kilkorga liderów w tej dziedzinie, którą opublikowało dzisiaj pismo Nature. Badacze apelują do swoich kolegów i koleżanek o dobrowolne zaniechanie badań w zakresie redagowania genomu na ludzkich komórkach rozrodczych. I chociaż oczywiście poruszają aspekt moralny, to warto też dodać, że na obecnym etapie wiemy bardzo niewiele na temat tego, jakie jeszcze inne zmiany może wywołać modyfikacja genomu. Czy wycięcie jakiegoś szkodliwego genu, poza tym że wyleczy dziedziczną chorobę, nie spowoduje innych problemów?

W wielu krajach – w tym w znakomitej większości krajów Unii Europejskiej – takie badania są tak czy siak zakazane. Nie oznacza to jednak, że nie mają miejsca: łatwo sobie wyobrazić, jak bardzo kusząca jest to opcja. Technologicznie nie jesteśmy już zresztą daleko. Rok temu pismo Cell opisało pierwsze „zredagowane” naczelne. A wiele osób podejrzewa, że badania takie na ludzkich embrionach już są prowadzone, nawet jeśli nie zostały jeszcze nigdzie opublikowane.

Ciekawostką pozostaje – a jeśli badania takie nie zostaną opublikowane, to być może nigdy się nie dowiemy, co się wydarzyło lub nie – czy tego typu prace składane do pism zostaną potraktowane w podobny sposób jak badania nad wirusem H5N1 zmodyfikowanym tak, aby mógł przenosić się pomiędzy ssakami. Pisma początkowo odmówiły publikacji, ale ostatecznie praca została opublikowana pomimo tego, że autorów oskarżono praktycznie o wręczenie terrorystom podręcznika, jak skonstruować śmiertelnie groźną broń biologiczną. Podejrzewać zatem można, że i w przypadku redagowania zarodkowych embrionów, po początkowej niechęci, ktoś się jednak ostatecznie przełamie.

Apel naukowców ma oczywiście szczytny cel. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że mleko się już rozlało. I apele apelami, a szczytne cele szczytnymi celami, ale prędzej czy później – a mam podejrzenie, że jednak prędzej niż nam się wydaje – doczekamy się tych dezajnerskich dzieci.

2 Comments

  1. „bardzo niewiele na temat tego, jakie jeszcze inne zmiany może wywołać modyfikacja genomu. Czy wycięcie jakiegoś szkodliwego genu, poza tym że wyleczy dziedziczną chorobę, nie spowoduje innych problemów?”

    Ale to brzmi jak argument przeciwników GMO! Czy mógłbyś wyjaśnić różnicę?

    Lubię

    1. Chyba nie ma właśnie specjalnej różnicy – poza tym, że mówimy o ludziach. Co nie jest bez znaczenia, bo roślinne i zwierzęce mutanty z niepożądanymi modyfikacjami można po prostu odrzucić, problem zbadać, jego źródło odkryć, procedurę powtórzyć na nowo tak, aby nie doszło do tegoż niepożądanego skutku.

      Z człowiekiem tak się nie da, stąd też cała ta afera. Pytanie tylko, czy jeśli bylibyśmy w stanie zagwarantować specyficzność metody, zniwelować do zera oddziaływania niespecyficzne, czy wówczas argument etyczny wciąż będzie miał sens. Chciałbym powiedzieć, że nie (mam podejrzenie, że ktoś się już może szykować, żeby zwyzywać mnie od nazistów).

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s