Przepis na Nobla

Annie Cannon w trakcie swojej niesamowitej kariery sklasyfikowała 200 tysięcy gwiazd. Ta wiedza leży u podstaw współczesnej astronomii. /źródło: flickr; Scott Cresswell (CC BY 2.0)

Nie ma chyba na świecie naukowca, który nie marzyłby w którymś momencie swojej kariery (a najpewniej cały czas) o zdobyciu Nagrody Nobla. Richard Roberts, który nagrodę tę zdobył razem z Philem Sharpem w 1993 roku za odkrycie intronów w eukariotycznym DNA, w nasze ręce wkłada teraz poradnik, jak stać się laureatem tego wyróżnienia. Poradnik jest kolejnym artykułem w znakomitej serii publikowanej przez PLoS – „Ten Simple Rules”.

Roberts już na wstępie wyjaśnia, że jest tylko jedna zasada, którą powinni kierować się badacze chcący w przyszłości zdobyć noblowski laur. Jest to jego zasada pierwsza:

1. Nigdy nie zaczynaj swojej kariery z myślą o tym, że ma ona doprowadzić Cię do Nagrody Nobla.

Roberts podkreśla w ten sposób to, czego świadomi są wszyscy naukowcy, którzy odnieśli w nauce mniejszy lub większy sukces: nauka nie może być pościgiem za sławą i chwałą. Dobre, solidne badania, które pomagają budować solidne podstawy wiedzy, muszą być celem samym w sobie. I jeśli są – badacz ze swoich osiągnięć będzie zadowolony niezależnie od tego, czy jego praca zostanie dostrzeżona, i jak bardzo, przez międzynarodowe środowisko naukowe.

Biorąc pod uwagę, ile jest na świecie tego typu rozpoznawalnych nagród, oraz ilu jest na świecie naukowców, łatwo dostrzec wartość tej rady: znakomita większość badaczy nigdy Nagrody Nobla nie zobaczy na oczy. Niewielki odsetek odsetka może dostąpić zaszczytu bycia zaproszonym do nominowania kandydatów!

Na pocieszenie można sobie zawsze przypominać, że niebędąc laureatami Nagrody Nobla, także jesteśmy w znakomitym towarzystwie. Nagrody tej nigdy nie dostała Annie Cannon, która w trakcie swojej kariery sklasyfikowała ponad 200 tysięcy gwiazd; Gilbert Lewis, którego badania zdefiniowały na początku XX wieku to, co wiemy o wiązaniach chemicznych; Dymitr Mendelejew; Chien-Shiung Wu, której badania pokazały brak zachowania zasady parzystości; Andrew Benson, który współodkrył cykl Calvina; Jocelyn Bell Burnell, o której można powiedzieć, że praktycznie samodzielnie odkryła pulsary; czy uwielbiany przez wielu Nicola Tesla, którego wkład w rozwój radia nigdy nie został doceniony (Marconi nagrodę za to odkrycie otrzymał w 1909 roku).

Annie Cannon w trakcie swojej niesamowitej kariery sklasyfikowała 200 tysięcy gwiazd. Ta wiedza leży u podstaw współczesnej astronomii. /źródło: flickr; Scott Cresswell (CC BY 2.0)
Annie Cannon w trakcie swojej niesamowitej kariery sklasyfikowała 200 tysięcy gwiazd. Ta wiedza leży u podstaw współczesnej astronomii. /źródło: flickr; Scott Cresswell (CC BY 2.0)

Kolejne dziewięć zasad wyliczonych przez Robertsa należy traktować z przymrużeniem oka, chociaż zawierają wiele zdroworozsądkowych mądrości.

2. Miej nadzieję, że Twoje eksperymenty czasem nie powiodą się

Roberts podkreśla, że eksperymenty nie działają z dwóch podstawowych powodów. Najczęściej dlatego, że były błędnie zaplanowane, niestarannie wykonanie, niechlujnie przeanalizowane. Raz na jakiś czas jednak wyniki eksperymentów są inne od oczekiwanych pomimo bardzo starannego ich przeprowadzenia i analizy – wówczas warto się zastanowić, czy nasze założenia dotyczące rzeczywistości nie były błędne. W niespodziewanych wynikach kryć bowiem mogą się nowe niesamowite odkrycia.

3. Współpracuj z innymi badaczami, ale nigdy z większą ilością niż dwoma na raz

Współpraca z innymi ludźmi może być inspirująca, połączenie zaś niezależnych ekspertyz pomaga w prowadzeiu badań interdyscyplinarnych – a wiele odkryć możliwe było i jest właśnie tylko dzięki połączeniu spostrzeżeń z różnych dyscyplin. Ale, Roberts przewrotnie podkreśla, pamiętać trzeba, że Nagroda Nobla przyznawana jest na raz co najwyżej trzem laureatom. Współpracując z więcej niż dwoma osobami ryzykujemy, że w przypadku nagrodzenia za nasza badania, my będziemy tym czwartym kandydatem, który z nagrodą rozminął się o włos.

4. Aby zwiększyć szanse wygrania nagrody, starannie dobieraj swoją rodzinę

Maria Skłodowska-Curie z córką Ireną /źródło: wiki (CC BY 4.0)
Maria Skłodowska-Curie z córką Ireną /źródło: wiki (CC BY 4.0)

To jest rada dość oczywista, chociaż ciężka do zastosowania. A opiera się na spostrzeżeniu, że Nagrody Nobla mają tendencję do wedrowania w rodzinach. Poczynając od niesamowitej rodziny Skłodowskich-Curie-Joliot, która zgarnęła pieć nagród naukowych: dwie dla Marii, jedną dla Pierre’a, jedną dla córki Ireny, oraz jedną dla jej męża, Frederica Joliot, do tego dochodzi zaś jeszcze mąż drugiej córki Skłodowskiej, Eve, który był dyrektorem UNICEFu, gdy organizacja otrzymała nagrodę pokojową w latach sześćdziesiątych; poprzez inne rodzicielsko-dziecięce dublety J.J.’a i George’a Thomsonów, Nielsa i Aage Bohrów, Manne i Kai Siegbahnów, Williamów Braggów, Arthura i Rogera Kronenbergów, aż po pary małżeńskie: Gertę i Carla Cori oraz May-Brittę i Edvarda Moserów (a lista ta nie jest kompletna).

Jeśli jednak jedno z Waszych rodziców nie jest laureatem, jest w zasadzie niewiele rzeczy, które możecie zrobić.

5. Pracuj w laboratorium byłego laureta Nagrody Nobla

Ta rada opiera się na spotrzeżeniu, że laboratoria laureatów są środowiskiem mocno wspierających taki rodzaj naukowego myślenia, który prowadzi do wielkich odkryć. Czego wynikiem często są już posiadane nagrody. Dość spektakularnym przykładem, jak działa ta zasada, jest Laboratorium Biologii Molekularnej MRC w Cambridge (wbrew nazwie nie jest to jedno laboratorium, ale całe centrum badawcze): ponad dwadzieścia osób, które w LMB prowadziło swoje badania otrzymało Nagrodę Nobla. Do najbardziej znanych należą oczywiście James Watson i Francis Crick, Fred Sanger, czy sam autor tego artykułu, Richard Roberts.

6. Pracuj w laboratorium przyszłego laureata Nagrody Nobla

Ta zasada jest jeszcze bardziej skuteczna, niż bardzo solidna zasada piąta. Sprostujmy jednak od razu, że Richards nie radzi nam przewrotnie, żebyśmy pracowali w swoim własnych laboratorium – radzi po prostu, żeby młodzi badacze na tym etapie swojej kariery, gdy wciąż sa wyrobnikami w cudzych laboratoriach, dobrze wybierali, w czyim laboratorium chcą wyrabiać.

7. Zawsze planuj i wykonuj swoje najlepsze eksperymenty, gdy masz szczęście

Wielu zaprzeszłych lauretaów Nagrody Nobla potwierdza, że szczeście miało niesamowite znaczenie dla odkryć, za które ostatecznie zostali nagrodzeni.

Szczęścia oczywiście nie możemy kontrolować, ale warto zastanowić się, czy szczęście nie jest tutaj źle zdefiniowane lub rozumiane – szczęśliwy traf może po prostu oznaczać, że do jakiegoś problemu podeszliśmy niestandardowo. Wiele osób uważa, że Aleksander Fleming odkrył penicylinę przypadkiem, bo był niechlujny i pozwolił na to, żeby jego bakteryjny eksperyment zarósł grzybem. W historii nauki jednak pełno jest niechlujnych badaczy i podejrzewać można, że Fleming nie był ani pierwszym, ani ostatnim badaczem, któremu szalka Petriego zarosła grzybem. Był on jednak jedynym, który dostrzegł związek między grzybem, a brakiem bakterii. Szczęście? Może. Świetny zmysł analityczny? Na pewno.

8. Nigdy nie planuj swojego życia z myślą o zdobyciu Nagrody Nobla

Taki plan świadczy jedynie o przerośniętym ego. Poza tym – i Richards samemu będąc laureatem wie, co mówi – jeśli uda się Wam tę nagrodę zdobyć, niespodzianka będzie tym przyjemniejsza. Richards dodaje też, że zdecydowanie nie należy dręczyć przeszłych laureatów (którzy automatycznie dołączają do grona ludzi odpowiedzialnych za nominacje) prośbami o nominowanie. Jeśli Wasze badania są tego warte, to docenione nominacją zostaną na pewno tak czy siak.

9. Zawsze bądź miły dla szwedzkich badaczy

Chociaż nagroda jest rozpoznawalna międzynarodowo, nie należy zapominać, że jest jednak nagrodą szwedzką. I chociaż za nominację odpowiada międzynarodowe środowisko badawcze, za wybór zwycięzcy odpowiada już tylko Komitet Noblowski, w skład którego wchodzą – raczej nie niespodziewanie – Szwedzi. Nigdy zatem nie wiadomo, czy szwedzki naukowiec, z którym krzyżujecie szpady na jakiejś konferencji, wchodząc im mocno na odcisk, nie będzie osobą odpowiedzialną za pozbawienie Was zaszczytu…

10. Studiuj biologię

Z bólem serca przeczytałem tę, jakże prawdziwą, zasadę. Z bólem serca, bo co roku mam nadzieję zobaczyć nagrodę z chemii wędrującą do chemika (stali czytelnicy bloga wiedzieć będą, że co roku kciuki twardo trzymam na przykład za profesora Matyjaszewskiego – chociaż na tym etapie wydaje mi się, że są to już tylko pobożne życzenia). I co niemal co roku widzę, jak nagroda wędruje do kolejnego biologa.

Jest to zresztą pewien paradoks tej dziedziny, ponieważ nominalnie żadna z nagród nie jest nagrodą z biologii – nagrody przyzwane są w dziedzinie chemii oraz fizjologii lub medycyny. Jednak biologia leży u podłoża wielu odkryć w obu tych kategoriach. W dziedzinie tej jest wciąż bardzo wiele niewiadomych, wiele nieodkrytych sekretów. Jednocześnie zaś biologiczne odkrycia mają bardzo dużą szansę być z kategorii odkryć o wielkim znaczeniu dla nas jako gatunku – z medycznego, środowiskowego, czy rolniczego punktu widzenia.

Koniec końców jedyną zasadą, która ma jakiekolwiek znaczenie, jest zasada pierwsza. Róbcie swoje, i róbcie to rzetelnie, a zaszczyty same przyjdą.

ResearchBlogging.orgRoberts, R. (2015). Ten Simple Rules to Win a Nobel Prize PLOS Computational Biology, 11 (4) DOI: 10.1371/journal.pcbi.1004084

4 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s