Kłopoty z nadymaniem się

źródło: flickr;  Benjamin Jakabek (CC BY-NC-ND)

Kilka lat temu w ramach serii Molekuła Miesiąca opisywałem tetradotoksynę: związek produkowany przez ryby rozdymkowe służący im do obrony. Dzisiaj wracam do tematu ryb rozdymkowych oraz ich najeżonych krewniaków, ryb najeżkowatych.

Na początku miesiąca pismo Biology Letters opublikowało bowiem pracę, która starała się odpowiedzieć na pytanie z gatunku tych egzystencjonalno-filozoficznych (dlaczego niebo jest niebieskie? Czy jeśli w lesie upada drzewo, a wokoło nie ma nikogo, to wciąż słychać odgłos upadającej kłody? I tak dalej…). A mianowicie: czy nadymające się ryby wstrzymują oddech?

Pytanie, choć pozornie śmieszne, nie jest wcale błahe. Nadymający się człowiek może wciąż oddychać przez nos. Ryby jednak oddychają przecież zupełnie inaczej: pobierają ustami wodę, która obmywa potem skrzela. W nich dochodzi do pobierania tlenu z wody. Aby się nadąć, ryby muszą jednak zamknąć paszczę – co wyraźnie wpłynie na to, ile tlenu dostarczać będą w czasie nadęcia do swojego organizmu. Autorzy pracy na wstępie sugerują też, dość rozsądnie, że w tej sytuacji ograniczenie oddychania będzie czynnikiem limitującym to, jak długo ryba może pozostać nadęta.

Badacze pod lupę wzięli rozdymkę walentynkę. Ryby były umieszczane indywidualnie w specjalnie zbudowanym akwarium będącym de facto respirometrem: narzędziem służącym do ilościowego pomiaru, ile powietrza pobierają ryby. Nadymanie ryb stymulowano poprzez delikatnie ściskanie ryb, co prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego do badań wybrano rozdymkę a nie najeżkę.

Okazało się, że ryby pobierają z otoczenia tlen bez najmniejszych problemów, a poziom pobieranego tlenu może być nawet wyższy niż u ryb nienadętych. Chociaż metabolizm ryb po deflacji wskazywał na obecność długu tlenowego, autorzy tłumaczą, że jest to raczej spowodowane aktywnością ryby tuż przed nadęciem: pamiętajmy, że nadęcie jest strategią obronną, i to strategią ostatniej szansy. Większość ryb spróbuje najpierw ucieczki, a nadmie się dopiero, gdy te manewry nie pomogą.

Czyli: ryby rozdymkowe mogą, tak jak ludzie, nadymać się i oddychać równocześnie. Kosztem emocjonalnego stresu kilku rozdymek walentynek odkryliśmy kolejny sekret przyrody. Na koniec zaś to, na co wszyscy i tak czekali: kilka uroczych ilustracji tych przedziwnych ryb:

4 Comments

  1. Słyszałem kiedyś o pracy średnio interesującej pod względem wyników, ale z fascynującą metodą – badacze sprawdzali metabolizm ptaków w locie. Aby zbadać to dokładnie nauczyli dwa szpaki latać prosto w tunelu aerodynamicznym z maską respirometryczną na dziobach, testując zużycie tlenu.

    Lubię

  2. Coś tam trochę wyjaśnili, ale szczerze mówiąc, poza prostą odpowiedzią na pytanie, czy rozdymki oddychają, jak są nadęte, to w pracy jest bardzo mało szczegółów. W zasadzie to autorzy powinni się wstydzić, jak mało jest w niej informacji na temat metodologii, ale też i wyników (z mojego redakcyjnego punktu widzenia, to trochę fuszera). Ale w zasadzie post był badziej przyczynkiem to pokazaniu paru kolorowych zdjęć ciekawego rodzaju ryb:)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s